-Co ty tu robisz?-powiedziałam zdziwiona.
-Edukuje się, o ile można to tak nazwać- potarł ręką o kurtkę.
-To dziwne, że widzę Cię tu po raz pierwszy.-dodała.
-Życie-oparł się o szafki.
-Więc.. Justin .-dodałam nacisk na
jego imię. -Przepraszam, ale śpieszę się na lekcje.-chciałam go spławić.
-Doprawy Charlotte?-zaśmiał się.
-Jak mnie nazwałeś?-słysząc, jak ktoś tak do mnie mówi, automatycznie się
wściekam.
-Charlotte. To twoje imię prawda?-zapytał zadziornie.
-Jeszcze raz tak powiesz, a nie ręczę za siebie-spojrzałam mu w oczy.
-Boję się-zakpił.
-A w ogóle dlaczego ja z tobą rozmawiam? Zaraz mam Fizykę, nie chcę się
spóźnić.-oznajmiłam.
-Widać, że się myliłem -powiedział, kiedy już odchodziłam od szafki.
-Słucham?-odparłam.
-Jednak nie jesteś taką zadziorą, jak myślałem.. Jesteś pilną i grzeczną
uczennicą-powiedział podchodząc bliżej.
-Oh, czyżby?-odpowiedziałam, wyciągając telefon.
-Tak.-mówił przyglądając mi się.
-Zaraz się przekonamy –mówiłam w nerwach.
Do: Kim
Nie dam rady dzisiaj przyjść, źle się
czuję. Przepraszam x
Po chwili otrzymałam odpowiedź.
Od: Kim
No spoko. Kuruj się. A będziesz na treningu? xx
Szybko odpisałam, a chłopak mi się przyglądał z zaciekawieniem.
Do: Kim
Postaram się. X
-Więc?-dodał Just.
-Będziesz tu siedział, czy idziesz ze mną?-odpowiedziałam z satysfakcją, że
pokaże mu, jaka jestem.
-Iść dokąd?-ciągnął dalej.
-Gdziekolwiek-odkrzyknęłam mu z głównych drzwi.
-Grzeczna dziewczynka -powiedział wychodząc za mną.
-Złapiemy jakiegoś busa i się zaszyjemy w mieście-dodałam.
-Żartujesz sobie? Mam jeździć autobusem?-zakpił
-Widzisz, ja jakoś sobie z tym radzę, gwiazdo.-powiedziałam
z ironią.
-Nie jeżdżę autobusami, bo mam to-wyciągnął
kluczyki od auta.
-Nigdzie z tobą nie jadę!-odparłam.
-Bo?-zachichotał.
-Jeździsz zbyt szybko-powiedziałam oschle.
-Trzeba korzystać z życia, beauty.-puścił mi oczko, wsiadając do samochodu.
-Nie mów tak do mnie.-odpowiedziałam, wsiadając z drugiej strony.
-Jak chcesz słońce-zaśmiał się.
-Tak też Ci nie wolno-teraz to ja się zaśmiałam.
-To jak mam do ciebie mówić?-powiedział odpalając silnik.
-Cher-dodałam dumnie, a chłopak wyjechał samochodem z parkingu.
-No dobrze, będę mówił Ci Cher-spojrzał na mnie, a następnie na drogę.
-A jak ja mam mówić na Justina?-spojrzałam za okno, unikając jego wzroku.
-Jak mnie nazwałaś?-powiedział z chrypą w głosie.
-Wydaje mi się, że Justinem-dodałam i sama się do siebie uśmiechnęłam.
-Mów mi Just, okej?-wiedziałam, że na mnie spojrzał. Czułam to.
-Może..-dodałam zadziornie.
-Buntowniczka-zaśmiał się.
-Nie zaczynaj.-spojrzałam na licznik prędkości.
130km/h Momentalnie spojrzałam w dół.
-Wszystko okej?-chyba się martwił, co było mi zupełnie obojętne.
-Tak.
-Kłamiesz
-I co z tego?-syknęłam.
-Nie toleruję kłamstwa-warknął, a napięcie między nami wzrosło.
-Super.-odparłam.
-Chodzi o to, że jadę za szybko?-chyba załapał.
-Nie, no co ty!-powiedziałam sarkastycznie.
-Posłuchaj mała, nie pozwalaj sobie.-powiedział, przez zaciśnięte zęby.
-Booo?-zatrzepotałam rzęsami
-Albo źle to się dla Ciebie skończy, tania dziwko.-warknął, ściskając
kierownicę.
-Zatrzymaj się!-krzyknęłam.
Chłopak automatycznie mnie posłuchał , zjechał na pobocze i się zatrzymał.
-Co jest?-zapytał wkurzony, spoglądając w moją stronę.
-Nic. Wychodzę! -otworzyłam drzwi, wyszłam i trzasnęłam nimi, żeby poczuł, że
jestem zła.
-Dlaczego?-krzyknął zadziwiony, wysiadając za mną.
Boże, jakie ten chłopak ma huśtawki nastroju! Gorsze niż dziewczyna przed
okresem
Podeszłam do niego i uderzyłam go w policzek, co sprawiło, że odwrócił głowę w
prawo.
-Posłuchaj mała-chwycił mnie za przedramiona i przycisnął do samochodu. Poczułam
przeszywający mnie ból - Chyba ci już coś mówiłem, o biciu mnie w twarz..
-Nie masz prawa nazywać mnie dziwką, chuju!-krzyknęłam mu w twarz.
-Jak mnie nazwałaś?-przycisnął mnie mocniej, przybliżając swoją twarz do mojej.
-Słyszałeś-powiedziałam marszcząc brwi z grymasem na twarzy.
-Posłuchaj mnie! Jeszcze raz mnie jakoś wyzwiesz, to obiecuje Ci, że coś Ci się
stanie.
-Grozisz mi?-zaśmiałam się.
-Nawet jeśli.. nie powinnaś się z tego powodu cieszyć-patrzył mi prosto w oczy.
-To ty możesz nazwać mnie dziwką, a ja nie mogę nazwać cię chujem?-
niespodziewanie uderzył mnie w policzek, co wywołało u mnie zwrot głowy w
prawo. Zastygłam -Damski bokser-powiedziałam cicho, ale na tyle, żeby usłyszał.
-Się przejąłem-syknął.
-Puść mnie-warknęłam, czując jak policzek zaczyna mnie szczypać.
O dziwo zrobił to o co poprosiłam. Ruszyłam w przeciwnym kierunku, w którym
jechaliśmy.
-Dokąd idziesz?-krzyknął.
-Nie wiem.-odwróciłam się. - Ale na pewno z dala od Ciebie.-odkrzyknęłam.
Usłyszałam tylko jak wzdycha.
-Zaczekaj!-krzyknął i pobiegł w moim kierunku.
-Czego chcesz?-powiedziałam gwałtownie.
Brunet nic nie odpowiedział, tylko mnie przytulił. Nie powiem, że nie, ale mnie
to zdziwiło. Po chwili odwzajemniłam uścisk. Owinęłam ręce wokół jego brzucha…
Może to dziwne, ale po raz pierwszy od jakiegoś czasu, poczułam się… bezpiecznie.
-Nie chciałem-wyszeptał.
Nic nie powiedziałam, tylko wtuliłam się
w niego mocniej, zaciskając powieki.
Nie wiem ile czasu tam staliśmy, ale zaczęło się robić trochę niezręcznie. W
końcu, puściłam go z objęcia, a on mnie.
-To jak będzie?-zapytał ostrożnie. –Jedziemy dalej?
-O ile nie będzie powtórki z rozrywki-dodałam, a chłopak się zaśmiał.
-Nie będzie. Uwierz mi.
Obydwoje wsiedliśmy do środka.
-Przepraszam, ja..-chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam.
-Nic już nie mów okej?- zaśmiałam się.-Rozumiem.
-Zrozum, że czasem no.. wybucham sam z siebie. Nie potrafię tego
kontrolować-ciągnął.
-Just! Zrozumiałam i jest okej-zdecydowanie dużo mówił.
-Cool-powiedział z łobuzerskim uśmiechem -Jeżeli się boisz, nie patrz na
drogę.-zaproponował.
-Nie mam zamiaru!-dodałam z uśmiechem, po czym odpalił silnik i pojechaliśmy
dalej. Poczułam, że jedziemy coraz szybciej, więc spojrzałam w dół.
-Spokojnie-powiedział łapiąc mnie za rękę. Spojrzałam na nią . Była cała w
tatuażach. Nie zauważyłam tego wcześniej.
-Nie bolało?-palnęłam, jak głupia. Gdybym cofnęła czas, nie powiedziałabym tego.
Czułam, jak się czerwienię.
-Nie-zaśmiał się chłopak.
-Sorry, ja nie powinnam.-palnęłam znowu.
-No co ty, to słodkie.-dodał.
-Serio?-zdziwiłam się.
-Tak, beauty.
-Ty chyba nie przestaniesz?-spojrzałam na chłopaka.
-Z czym?-udawał, że nie wie o czym mówię, zabierając rękę i kładąc ją na
kierownicy.
-Z mówieniem na mnie beauty!-odpowiedziałam wyższym tonem.
-Chyba nie.-uśmiechnął się łobuzersko.-Jesteś
ładna, więc mam prawo tak na ciebie mówić słońce-zaśmiał się.
Poczułam jak moje policzy robią się ciepłe i czerwone. Nie wiem dlaczego, ale przy
nim, czułam się tak.. niewinnie, bezpiecznie i .. dziewczęco. Chyba. Nie do
końca umiem rozróżniać uczucia, ale jeżeli miałabym je nazwać, właśnie tak bym
je określiła.
-Gdzie chcesz jechać?-dodał po chwili ciszy.
-Nie zdążyłam zjeść śniadania. –powiedziałam patrząc w dół, wiadomo z jakiego
powodu.
-Okej, to jedziemy coś zjeść-uśmiechnął się pokazując chyba wszystkie zęby
jakie miał, co wywołało u mnie śmiech.- Coś nie tak?-zapytał ciągle
uśmiechnięty.
-Nie, tylko.. fajnie się uśmiechasz-dodałam rozbawiona.
-Nie jedna mi to mówiła słońce.
-Serio?-powiedziałam zdziwiona.
-No raczej. Kochanie, jestem Just, wszystkie mnie pragną. –schlebiał sobie.
Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
-Taka prawda-dodał z uśmiechem.
-Znowu sobie pochlebiasz Just.-odparłam poprawiając sobie włosy.
-Trzeba beauty-powiedział zatrzymując się na parkingu, przed jakąś knajpką.
-Co to za miejsce?-zapytałam wysiadając-Nigdy tu nie byłam.
-Często tu przychodzę.-odparł obejmując mnie w talii.
-Nie pozwalaj sobie kolego-mówiłam zabierając jego rękę.
-Jeszcze będziesz tego chciała-szepnął mi do ucha.
-Przekonamy się-puszczając mu oczko, weszłam do środka, a chłopak za mną.
Miejsce było dosyć.. ciemne. Niby to restauracja, ale wyglądało jak w pijalni.
-Ehm.. Just?-zapytałam.
-Co jest?-odwrócił się patrząc mi w oczy.
-To na pewno jest restauracja?-dodałam z wątpliwością.
-Mniej więcej-zaśmiał się.
-To mniej czy więcej?-dodałam.
-Zadajesz masę pytań, beauty-pogłaskał mnie po policzku, po czym podszedł do
lady.
-Co chcesz zjeść?-zapytał.
-Obojętnie-wzruszyłam ramionami, rozglądając się po lokalu.
W jednym z kątów pomieszczenia, siłowali się jacyś goście, w drugim, grali w
bilard, a w trzecim chlali piwo i wódkę.
-Chodź-chłopak chwycił mnie za rękę i zaprowadził do stolika. Usiadłam
naprzeciwko niego.
-Just?
-Hm?-odparł wyciągając swój telefon.
-Co to za miejsce? Bo na pewno nie jest restauracją.-ciągnęłam.
-To jakby klub. Tylko tu przychodzę, bo prawie wszystkich tu znam.-dodał z
uśmiechem.
-Przecież to pijalnia.
-Nie przeszkadza mi to-zaśmiał się łobuzersko.
Nic już nie powiedziałam, żeby się nie zdenerwował.
-A co zamówiłeś?-zapytałam po chwili.
-Hamburgery.-odparł nie spuszczając oczu z telefonu.
-Mhm-powiedziałam, spuszczając głowę w dół.
Po jakimś czasie, kelnerka przyniosła nasze zamówienie.
-Proszę, to wasze zamówienie.-położyła jedzenie-oo Just, to twoja
dziewczyna?-chyba go znała.
-Nie-powiedziałam szybko z uśmiechem, biorąc mojego hamburgera. Poczułam, jak
chłopak mi się przygląda.
-Nie, to nie moja dziewczyna, Jessy -powiedział ze śmiechem, po czym laska
odeszła.
Jedliśmy w ciszy. Gdy już skończyłam, wstałam od stołu, przeprosiłam i poszłam
do toalety. Przez jakiś czas nie mogłam jej znaleźć, aż w końcu mi się udało.
Weszłam do środka i stanęłam przed lustrem. Odkręciłam kran, nalałam mydło na
ręce, po czym zaczęłam je myć. Następnie przeczesałam włosy i przejechałam po rzęsach tuszem. Wreszcie
wyszłam z toalety. Niespodziewanie na kogoś wpadłam. Tym ktosiem był Just.
-Śledzisz mnie?-dodałam ze śmiechem.
-Nie-dodał obojętnie.-Tylko czekałem.
Uśmiechnęłam się do bruneta, po czym wyszliśmy z klubu. Ruszyliśmy w stronę
samochodu, bez słowa. Chłopak wsiadł do środka, a ja zaraz za nim.
-To co?-zapytał.- Gdzie teraz?
-Hm?-odpowiedziałam, jakby wyrwana z transu.
-Gdzie chcesz teraz jechać, beauty ?-zaśmiał się, odpalając silnik.- Jest
dopiero po 10.
-To może..-zaczęłam rozmyślać nad dobrym miejscem.- Ty jedź, a ja Cię
pokieruję.
-Niech będzie- chłopak łobuzersko się uśmiechnął, po czym zmierzwił włosy.
-Ale jedź wolniej-ostrzegłam go, ale odpowiedział tylko śmiechem.
_____________________________________
Zgodnie z obietnicą dodaje dzisiaj rozdział :)
Jak myślicie, gdzie teraz pojadą Just i Cher?
Jakbyście mogli, to zagłosujcie na naszą siostrę, bardzo jej zależy <3
https://www.facebook.com/drogerienaturapl?sk=app_145193302323882&app_data=8367
Błagam wstaw kolejny rozdział !!! Nie moge się doczkać co będzie dalej !! ;D
OdpowiedzUsuń