niedziela, 28 kwietnia 2013

Nine.


Wstałam i podeszłam do biurka nauczycielki.
-Proszę.-podała mi jakąś karteczkę.
-A co to?-zapytałam zdziwiona.
-Twoja mama prosiła kartkę z ocenami, ponieważ nie mogła być na wywiadówce-odparła z uśmiechem.
-A, no tak-poczułam jak się czerwienie- Dziękuję.
-Siadaj już.-spoważniała.
Westchnęłam. Sądziłam, że przyczepi się do mojej wczorajszej nieobecności.
Usiadłam w ławce i schowałam kartkę z ocenami do książki.

-Otwórzcie podręczniki na stronie 153. Jak widzicie, dziś porozmawiamy o przejęciu władzy przez Dioklecjana. Zapiszcie temat.- zaczęła nauczycielka.
-Cher! -szepnęła Kim.
-Co? -spojrzałam na nią rozbawiona.
-Powiedz mi teraz-uśmiechnęłam się.
-Nie wyrobisz do przerwy?-szepnęłam.
-Nie -dodała.
Wywróciłam oczami.
-No okej-spojrzałam na babkę.
-Więc, co to za koleś?-dodała z uśmiechem.
-Możliwe, że go znasz. –odparłam zmieszana.
-Serio?-zdziwiła się.
-Tak, chodzi do naszej szkoły a na imię ma ..
-Cher i Kim! Co jest tak ważne, że rozmawiacie na mojej lekcji?-przerwała zła nauczycielka.
-Nie, nic-odpowiedziała Kim.
-Nie gadać, tylko słuchać!-dodała, a ja cicho się zaśmiałam.
-Karteczka-szepnęła dziewczyna.
Wyrwałam kawałek kartki z zeszytu.
 Nasza rozmowa wyglądała tak :

Ja: Ma na imię Justin.
Kim: W szkole jest masa Justinów.
Ja: Znasz tą szkolną bandę? Ci zazwyczaj ubrani na czarno.
Kim: Chyba sobie żartujesz. Z TYM JUSTINEM?! Na mózg ci padło czy co? Mało masz wrażeń?
Ja: Boże Kim! Ty go nawet nie znasz, a osądzasz. Na początku był chamski i nieprzyjemny, ale jest też miły.
Kim: Jasne! Nie zdążysz się obejrzeć i będziesz siedziała w celi ! Kobieto, zastanów się.
Ja: Podobno się cieszyłaś, że z nim wyszłam.
Kim: Tak, cieszyłam. Dopóki nie dowiedziałam się, że to ten Justin!
Ja: Dramatyzujesz! On nie jest taki, jak myślisz.
Kim: Mam złe przeczucia Cher.
Ja: Nie musisz się o mnie martwić!
Kim: Jesteś moją przyjaciółką. Zawsze będę się o ciebie martwić!
Ja: Ale czasami przesadzasz, nie uważasz?
Kim: Nie! :*
Ja: Masz okres co?
Kim: Tak, niestety :c
Ja: Dlatego te huśtawki nastroju :D
Kim: Cher, nie przeginaj.

Skończyłyśmy pisać, bo babka zaczęła coś pieprzyć, że znowu przeszkadzamy i czy chcemy poprowadzić za nią lekcje.
W końcu rozległ się dźwięk dzwonka. Wyszłam z sali, prawie biegiem, bo miałam już dosyć widoku wielkiej dupy moje wychowawczyni.
-Cher-złapała mnie za rękę Kim.
-Co?-syknęłam odwracając się do niej.
-Dlaczego on?- jej twarz była blada.
-To jego spotkałam w tamtym budynku. Dlatego. -oświeciłam ją.
-No tak, ale dlaczego się z nim umawiasz?-dodała.
-Ja się z nim nie umawiam.-warknęłam.
-Tak, mhm.-wywróciła oczami.
-Masz zamiar coś jeszcze powiedzieć?-odparłam.
-Cher! Ja chcę twojego dobra!-odpowiedziała.
-W takim razie odpuść- jej twarz pobladła jeszcze bardziej.
-Jak chcesz, ale nie mów, że nie ostrzegałam! Z nimi nie warto się zadawać -warknęła i poszła w drugą stronę.

Po kilku dniach jej przejdzie.  Zeszłam na parter do szafki. Wbiłam kod i otworzyłam ją.
Schowałam książki od historii. Teraz matematyka. Cudownie.
Wzięłam książki i zamknęłam szafkę. Poszłam pod salę od znienawidzonego przedmiotu i oparłam się o parapet.
Niespodziewanie ktoś na mnie wpadł.
-Kurwa! Uważaj!-syknęłam.
-Spokojnie-dodał chłopak.
-Zaraz. To jesteś ty!- Pokazałam na niego palcem.
-Spostrzegawczość -odparł sarkastycznie.
-Czego chcesz Andy?-warknęłam.
-Niczego –uśmiechnął się.
-O, poważnie? -uniosłam brwi.
-Na razie nie chcę niczego. Ale lepiej pilnuj swojego nosa, kochanie. Kto wie co może ci się przytrafić-puścił mi oczko i poszedł dalej.

Zadzwonił dzwonek, przyszła babka i wpuściła nas do klasy.
Matma, o dziwo, zleciała bardzo szybko. Tak samo jak angielski i chemia. Kim nadal się do mnie nie odzywała. Po lekcji chemii, odłożyłam książki do szafki i udałam się na stołówkę, ponieważ była pora lunchu. Gdy zobaczyłam te tłumy, czekające, żeby tylko w siebie nawpychać, ode chciało mi się w ogóle jeść. Stanęłam w kolejce, która prawdopodobnie ciągnęła się przez całe pomieszczenie.
Stałam tak i stałam. W pewnej chwili, zobaczyłam Kim wchodzącą na stołówkę.
Przyznam.. nie lubię, jak się do mnie nie odzywa, ale nie powinna tak oceniać ludzi.
Ja zawsze daję się innym wypowiedzieć, wykazać czy coś podobnego, zanim ich zacznę oceniać.
Na pewno nie wyciągnę do niej ręki, jako pierwsza, o nie!
Starałam się na nią nie patrzeć.
Niespodziewanie ktoś objął mnie w talii. Gwałtownie się odwróciłam.
-Co jest?!-syknęłam- Justin? przestraszyłeś mnie.
-Wybacz-uśmiechnął się słodko.
-Jesteś tu sam?-próbowałam się dyskretnie rozejrzeć, czy jest z nim jego banda.
-Na razie tak. Chłopaki zaraz mają przyjść-dodał.
-Aha-oderwałam się z objęcia chłopaka.
-Cher-złapał mnie za ramię- Coś się stało?
-Nie, ale…
-Ale co?-przerwał.
-Mam dziwne wrażenie, że ci twoi znajomi, jakoś za mną nie przepadają- odpowiedziałam zawstydzona.
-Co?-zachichotał- Nie. To znaczy, oni na początku mogą ci się tacy wydawać, ale jak ich bliżej poznasz, to zobaczysz, że są naprawdę cool-uśmiechnął się zadziornie.
-Może i masz rację- wyraz zmieszania, nie schodził z mojej twarzy.
-Chcesz z nami zjeść?-dodał brunet.
-Wiesz…-przeciągnęłam.
-Cher! -pojrzał na mnie- nie daj się prosić.
-No nie wiem-uśmiechnęłam się.
-Proszę-szepnął mi do ucha.
-Niech będzie-przygryzłam wargę.
-Dobra dziewczynka- zachichotał.

Gdy nareszcie przyszła moja kolej, żeby wziąć coś do jedzenia, babka z kuchni, powiedziała, że hamburgery się skończyły. Gościu przede mną, wziął ostatniego. Więc musiałam się zadowolić pizzą.
Usiadłam z Justinem przy stoliku.

-Cher?- zaczął.
-Hm?-odparłam, próbując nic nie mówić z buzią pełną pizzy.
-Nie chciałbym, żebyś źle to zrozumiała, czy coś, ale..
-Siema!-niespodziewanie, koło nas usiadła grupka znajomych chłopaka.
-Siemanko-dodał Just.
-Cześć Cher-dodał Nathan.
-Cześć-uśmiechnęłam się do niego, po czym spuściłam głowę i dokańczałam jedzenie pizzy.
-Stary, to jak? Od razu po szkole?-dodał Andy.
-To dzisiaj?-odparł Just.
-Bez jaj Just! Przecież Ci przypominałem!-syknął
-Po prostu, zapomniałem- westchnął.
-Od kiedy poznałeś tę rudą, jesteś jakiś inny- te słowa sprawiły, że spojrzałam na blondyna.
-Teraz to moja wina tak?-warknęłam.
-Nie mieszaj do tego Cher, Andy!-krzyknął brunet.
-Boisz się prawdy? Odkąd ją poznałeś, olałeś nas!  – dodał.
-Może zrobiłem sobie od was wolne?-zadrwił.
-Aż tak cię zmęczyłem?-odparł zdenerwowany Andy.
-Możesz przestać się go czepiać?-syknęłam.
-Nie wtrącaj się dziwko-sala ucichła.
-Dziwko?- wstałam, robiąc duże oczy- Przepraszam, ale jeżeli byłabym dziwką, już dawno bym się z tobą przespała! – ludzie ze stołówki zaczęli się nam przyglądać.
-Poważnie?-zdziwił się.
-Pewnie, że nie! Zapewne nadal jesteś prawiczkiem!-dodałam z ironią.
-Chciałabyś kotku -również wstał.
-Pewnie nie zadowalasz dziewczyny, sądząc po tym, że jej nie masz- cała sala zrobiła coś w stylu „uuuuu”, co dodało mi satysfakcji.
-Nie myśl sobie, że coś osiągniesz swoją tandetą. Ta szkoła jest nasza.-syknął.
-Nie zależy mi na tym -uśmiechnęłam się. – Przepraszam, ale jako dziwka, muszę iść. Zaczyna się moja zmiana pod lampą- wysłałam mu buziaka, chwyciłam torbę i wyszłam, ze stołówki.

Przeszłam obok sal przepychając się przez tłumy ludzi, po czym zeszłam na parter. Byłam wściekła. Zatrzymałam się przy szafkach. Nagle ktoś chwycił mnie za nadgarstek.
-Czego?-odwróciłam się, a moim oczom ukazała się Kim. -Kim?
-Nic nie mów!-dodała.- Byłaś po prostu mega!
-Słucham?-zdziwiłam się.
-Ale mu przygadałaś!-zachichotała.
-Dzięki- dodałam z uśmiechem.
-A o co poszło?-była zaciekawiona.
-Chodzi o tego blondyna. Nazywa się Andy.  Zaczął sapać do Justina, że o czymś zapomniał i wszystko zrzucił na mnie. Więc powiedziałam, żeby się chłopaka nie czepiał, a on, nazwał mnie dziwką.-zrobiła duże oczy.- A resztę, to już słyszałaś.
-To serio było mocne -zaśmiała się. Nastąpiła chwila ciszy.
-Przepraszam –odparłam po chwili .
-Nie kochana. To ja cię przepraszam. Nie powinnam osądzać Justina, przecież w ogóle go nie znam-uśmiechnęła się.
-Tak, ale ja cię doskonale rozumiem. Jesteś moją przyjaciółką i się o mnie martwisz. –uśmiechnęłam się.
-Dokładnie -dodała.
-Ale następnym razem, bardziej mi zaufaj-zaproponowałam.
-Nie martw się. Zaufam- przytuliłyśmy się.
-Jesteś strasznie kochana- odparłam przygnieciona do dziewczyny.
-Wiem- obie wybuchłyśmy śmiechem.

-Mogłabyś zostawić na chwilę mnie i Cher samych?- dodał Just, niespodziewanie się zjawiając.
 
 __________________________________________

PRZEPRASZAM !
Wiem, że obiecałam Wam ten rozdział w czwartek, ale miałam obowiązki, a wczoraj jeszcze byli goście i nie byłam w stanie napisać kolejnego.
Nie będę pisać kiedy będzie następny. Ale na pewno rozdziały będą się pojawiały nie dłużej niż co 3 dni :)
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, piszcie swoją nazwę tt :)

3 komentarze:

  1. I bardzo dobrze mu powiedziała polać jej ;) Świetny, czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uhuh, ale mu wygarnęła *__*
    Ciekawe, co jej powie Jus : 3
    Czekam na nn : )

    OdpowiedzUsuń
  3. https://twitter.com/AleksandraGasio

    OdpowiedzUsuń