-Wejdź- pokazałam na wnętrze-muszę jeszcze się
poprawić-dodałam z uśmiechem.
-Nie musisz-mówił wchodząc do środka- i tak wyglądasz cudownie.- Poczułam jak moje policzki się czerwienią.
-Dzięki-uśmiechnęłam się.- Usiądź sobie, a ja zaraz wrócę-wskazałam na sofę w salonie.
-Jasne-uśmiechnął się słodko.
Ściągnęłam buty i pobiegłam do pokoju. Wzięłam szczotkę, podeszłam do lustra i przeczesałam włosy. Przejrzałam się w nim jeszcze raz, czy wyglądam dobrze. Przeciągnęłam rękami po sukience , po czym założyłam buty. Szczerze mówiąc nie byłam przyzwyczajona do noszenia obcasów. Miałam je założone z góra cztery razy. Wzięłam torebkę, włożyłam do niej komórkę, klucze, kosmetyki, lusterko i portfel, po czym zeszłam gotowa na dół.
-Gotowa- powiedziałam stając przed Justem w salonie.
-Oo, beauty-ruszył brwiami. – Wyglądasz tak.. seksownie- stanął naprzeciw mnie.
-Dziękuję-uśmiechnęłam się pokazując zęby.- To co ? Idziemy?
-Jasne-powiedział i wyszliśmy z domu. Wyciągnęłam z torebki klucze, zakluczyłam dom i weszłam do samochodu Justina, po czym zapięłam pasy.
-Gotowa?-zapytał ruszając.
-Chyba tak-zmieszałam się.
-Nie masz się o co martwić, spodoba ci się-puścił mi oczko.
Przez całą drogę nie odezwałam się ani słowem. Zaczęłam przyglądać się brunetowi. Miał na sobie czarne spodnie, biały T-shirt z nadrukiem jakiejś kapeli i skurzaną kurtkę. Jechaliśmy nie całe 15 minut, po czym chłopak zatrzymał się na parkingu.
-To tu?-spytałam
-Tak, wysiadaj-zachichotał.
Zrobiłam, jak kazał. Odpięłam pasy, otworzyłam drzwi Mercedesa i wysiadłam. Przejechałam ręką po sukience i poprawiłam włosy.
-Cher, dosyć-uśmiechnął się łobuzersko.
-Ale co ja robię?-zaśmiałam się z zaskoczeniem.
-Wyglądasz tak seksownie, jak chyba nikt inny.-dodał podchodząc do mnie.
Moje policzki po raz kolejny w tym dniu stały się czerwone.
-To co? Idziemy?-spojrzałam na niego spode łba, odpychając go lekko od siebie.
-Idziemy-dodał przygryzając wargę. Podeszliśmy pod lokal .
-To co? –zapytałam.
-Hm?-odwrócił się zdezorientowany.
-Co to za miejsce? -zachichotałam.
-No tak. To tak jakby.. lokal i jakby dyskoteka.
-To twoje miejsce do „rozerwania się” ?-uśmiechnęłam się.
-Taaak-przeciągnął z grymasem.
-Nie bądź zły-podeszłam bliżej, dotykając ręką jego klatki piersiowej.
-Co ty potrafisz zrobić z człowiekiem-zaśmiał się.
-Zapraszasz tu każdą dziewczynę?-zachichotałam przygryzając wargę.
-Nie-odparł, a w jego oczach było widać iskierki.
-Więc.. jestem pierwszą dziewczyną, którą tu zaprosiłeś?-ciągnęłam.
-Nie. Jesteś pierwszą dziewczyną, którą zaprosiłem tu-przybliżył usta do mojego ucha- na randkę-szepnął.
W tym momencie, moje ciało wypełnił dreszcz. Poczułam jakby motyle w brzuchu. Chyba.
-Serio?-zdziwiłam się.-To randka?-uśmiechnęłam się.
-Tak beauty-puścił mi oczko.-To co? Wchodzimy?
-Jasne, że tak-chwyciłam go za rękę.
Chłopak otworzył drzwi i mnie przepuścił, na co odpowiedziałam uśmiechem. Wyglądało jak w typowej dyskotece. Głośna muzyka, alkohol, papierosy.
Nie puszczając ręki Justina, podeszliśmy do lady.
-Co chcesz do picia?-zapytał głośno.
-Piwo z sokiem-odpowiedziałam, a chłopak zrobił wielkie oczy.
Wiedziałam, że zdziwił się odpowiedzią. Na ogół nie piłam, ale w niektórych sytuacjach po prostu chciałam spożyć alkohol. Dziś właśnie był taki dzień. Brunet zamówił napoje, po chwili je odebraliśmy. Przeciskając się przez tłumy tańczących ludzi, dostaliśmy się do stolików. Usiadłam naprzeciwko chłopaka, po czym się napiłam. Justin zrobił to samo. Między nami zapanowała niezręczna cisza. Chłopak chyba idealnie wyczuł moment, w którym coś powiedzieć.
-Więc.. trenujesz boks?-zapytał.
-Tak -uśmiechnęłam się- Od 4 lat.
-To nieźle –zachichotał.
-A ty coś trenujesz?
-Możesz się zdziwić, ale.. też trenuję boks. – rzeczywiście zdziwiłam się.
-Poważnie?
-Tak, od 6 lat-powiedział i napił się swojego napoju, co podejrzewam było piwem.
-A u kogo trenujesz?-dodałam.
-Na początku trenowałem tam gdzie ty, na York Road, a teraz na Circle Way- uśmiechnął się słodko, biorąc kolejny łyk napoju.
-Żartujesz chyba? Na Circle Way? Tam trenują najlepsi! Moim marzeniem jest dostanie się tam. Musisz być bardzo dobry-odparłam.
-No wiesz.. nie jestem najgorszy-udał, że ściera pyłek z kurtki, co wywołało u mnie śmiech.- A powiedz, jak masz na nazwisko? Bo chyba jeszcze go nie znam. -zmienił temat.
-Cher Reed-uśmiechnęłam się.
-Just Bieber, miło mi-podał mi rękę, jakbyśmy dopiero się poznali.
-I wzajemnie-uścisnęłam ją, po czym napiłam się mojego piwa z sokiem.
Niespodziewanie chłopak wstał i stanął obok mnie.
-Zatańczysz?-wyciągnął rękę.
Ten gest sprawił, że po raz kolejny moje policzki stały się czerwone.
-Jasne- chwyciłam rękę chłopaka i ruszyliśmy w stronę parkietu.
Gdy już przecisnęliśmy się przez tych wszystkich tancerzy, znaleźliśmy mniej zaludniony kawałek podłogi. Uśmiechnęłam się skrępowana. Wyczułam rytm i zaczęłam tańczyć, w nie tak dużym ścisku obok Justina. Odwróciłam się do niego plecami, on złapał moje ręce, a ja po woli zaczęłam schodzić w dół, a potem znów w górę. Po chwili tańczenia, piosenka zmieniła się na wolniejszą. Chłopak złapał moje ręce i położył je na swoich ramionach, a swoje na moich biodrach. Byłam zadowolona, że założyłam obcasy, bo mój wzrok był prawie na równi z jego. Poruszaliśmy się wolno na boki. Just przysunął się do mnie bliżej, a ja złączyłam swoje ręce za jego głową.
-Masz piękne oczy-powiedział cicho, ale na tyle, żebym usłyszała.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Pewnie to zauważył i przejechał mi kciukiem po policzku. Spojrzałam na jego usta. Były takie nienaturalnie różowe, co wywołało mnie uśmiech. Staliśmy twarzą w twarz. W moim brzuchu czułam miliardy motyli.
-A teraz trochę przyspieszymy!-powiedział głośno DJ.
Nie miał chyba lepszego wyczucia czasu.
-Chodź, pójdziemy się napić-uśmiechnął się chłopak, chwytając mnie za rękę. Przeszliśmy do naszego stolika. Obydwoje napiliśmy się, po czym poczułam wibrujący telefon. Wyciągnęłam go, przesunęłam po ekranie. Wiadomość .
-Nie musisz-mówił wchodząc do środka- i tak wyglądasz cudownie.- Poczułam jak moje policzki się czerwienią.
-Dzięki-uśmiechnęłam się.- Usiądź sobie, a ja zaraz wrócę-wskazałam na sofę w salonie.
-Jasne-uśmiechnął się słodko.
Ściągnęłam buty i pobiegłam do pokoju. Wzięłam szczotkę, podeszłam do lustra i przeczesałam włosy. Przejrzałam się w nim jeszcze raz, czy wyglądam dobrze. Przeciągnęłam rękami po sukience , po czym założyłam buty. Szczerze mówiąc nie byłam przyzwyczajona do noszenia obcasów. Miałam je założone z góra cztery razy. Wzięłam torebkę, włożyłam do niej komórkę, klucze, kosmetyki, lusterko i portfel, po czym zeszłam gotowa na dół.
-Gotowa- powiedziałam stając przed Justem w salonie.
-Oo, beauty-ruszył brwiami. – Wyglądasz tak.. seksownie- stanął naprzeciw mnie.
-Dziękuję-uśmiechnęłam się pokazując zęby.- To co ? Idziemy?
-Jasne-powiedział i wyszliśmy z domu. Wyciągnęłam z torebki klucze, zakluczyłam dom i weszłam do samochodu Justina, po czym zapięłam pasy.
-Gotowa?-zapytał ruszając.
-Chyba tak-zmieszałam się.
-Nie masz się o co martwić, spodoba ci się-puścił mi oczko.
Przez całą drogę nie odezwałam się ani słowem. Zaczęłam przyglądać się brunetowi. Miał na sobie czarne spodnie, biały T-shirt z nadrukiem jakiejś kapeli i skurzaną kurtkę. Jechaliśmy nie całe 15 minut, po czym chłopak zatrzymał się na parkingu.
-To tu?-spytałam
-Tak, wysiadaj-zachichotał.
Zrobiłam, jak kazał. Odpięłam pasy, otworzyłam drzwi Mercedesa i wysiadłam. Przejechałam ręką po sukience i poprawiłam włosy.
-Cher, dosyć-uśmiechnął się łobuzersko.
-Ale co ja robię?-zaśmiałam się z zaskoczeniem.
-Wyglądasz tak seksownie, jak chyba nikt inny.-dodał podchodząc do mnie.
Moje policzki po raz kolejny w tym dniu stały się czerwone.
-To co? Idziemy?-spojrzałam na niego spode łba, odpychając go lekko od siebie.
-Idziemy-dodał przygryzając wargę. Podeszliśmy pod lokal .
-To co? –zapytałam.
-Hm?-odwrócił się zdezorientowany.
-Co to za miejsce? -zachichotałam.
-No tak. To tak jakby.. lokal i jakby dyskoteka.
-To twoje miejsce do „rozerwania się” ?-uśmiechnęłam się.
-Taaak-przeciągnął z grymasem.
-Nie bądź zły-podeszłam bliżej, dotykając ręką jego klatki piersiowej.
-Co ty potrafisz zrobić z człowiekiem-zaśmiał się.
-Zapraszasz tu każdą dziewczynę?-zachichotałam przygryzając wargę.
-Nie-odparł, a w jego oczach było widać iskierki.
-Więc.. jestem pierwszą dziewczyną, którą tu zaprosiłeś?-ciągnęłam.
-Nie. Jesteś pierwszą dziewczyną, którą zaprosiłem tu-przybliżył usta do mojego ucha- na randkę-szepnął.
W tym momencie, moje ciało wypełnił dreszcz. Poczułam jakby motyle w brzuchu. Chyba.
-Serio?-zdziwiłam się.-To randka?-uśmiechnęłam się.
-Tak beauty-puścił mi oczko.-To co? Wchodzimy?
-Jasne, że tak-chwyciłam go za rękę.
Chłopak otworzył drzwi i mnie przepuścił, na co odpowiedziałam uśmiechem. Wyglądało jak w typowej dyskotece. Głośna muzyka, alkohol, papierosy.
Nie puszczając ręki Justina, podeszliśmy do lady.
-Co chcesz do picia?-zapytał głośno.
-Piwo z sokiem-odpowiedziałam, a chłopak zrobił wielkie oczy.
Wiedziałam, że zdziwił się odpowiedzią. Na ogół nie piłam, ale w niektórych sytuacjach po prostu chciałam spożyć alkohol. Dziś właśnie był taki dzień. Brunet zamówił napoje, po chwili je odebraliśmy. Przeciskając się przez tłumy tańczących ludzi, dostaliśmy się do stolików. Usiadłam naprzeciwko chłopaka, po czym się napiłam. Justin zrobił to samo. Między nami zapanowała niezręczna cisza. Chłopak chyba idealnie wyczuł moment, w którym coś powiedzieć.
-Więc.. trenujesz boks?-zapytał.
-Tak -uśmiechnęłam się- Od 4 lat.
-To nieźle –zachichotał.
-A ty coś trenujesz?
-Możesz się zdziwić, ale.. też trenuję boks. – rzeczywiście zdziwiłam się.
-Poważnie?
-Tak, od 6 lat-powiedział i napił się swojego napoju, co podejrzewam było piwem.
-A u kogo trenujesz?-dodałam.
-Na początku trenowałem tam gdzie ty, na York Road, a teraz na Circle Way- uśmiechnął się słodko, biorąc kolejny łyk napoju.
-Żartujesz chyba? Na Circle Way? Tam trenują najlepsi! Moim marzeniem jest dostanie się tam. Musisz być bardzo dobry-odparłam.
-No wiesz.. nie jestem najgorszy-udał, że ściera pyłek z kurtki, co wywołało u mnie śmiech.- A powiedz, jak masz na nazwisko? Bo chyba jeszcze go nie znam. -zmienił temat.
-Cher Reed-uśmiechnęłam się.
-Just Bieber, miło mi-podał mi rękę, jakbyśmy dopiero się poznali.
-I wzajemnie-uścisnęłam ją, po czym napiłam się mojego piwa z sokiem.
Niespodziewanie chłopak wstał i stanął obok mnie.
-Zatańczysz?-wyciągnął rękę.
Ten gest sprawił, że po raz kolejny moje policzki stały się czerwone.
-Jasne- chwyciłam rękę chłopaka i ruszyliśmy w stronę parkietu.
Gdy już przecisnęliśmy się przez tych wszystkich tancerzy, znaleźliśmy mniej zaludniony kawałek podłogi. Uśmiechnęłam się skrępowana. Wyczułam rytm i zaczęłam tańczyć, w nie tak dużym ścisku obok Justina. Odwróciłam się do niego plecami, on złapał moje ręce, a ja po woli zaczęłam schodzić w dół, a potem znów w górę. Po chwili tańczenia, piosenka zmieniła się na wolniejszą. Chłopak złapał moje ręce i położył je na swoich ramionach, a swoje na moich biodrach. Byłam zadowolona, że założyłam obcasy, bo mój wzrok był prawie na równi z jego. Poruszaliśmy się wolno na boki. Just przysunął się do mnie bliżej, a ja złączyłam swoje ręce za jego głową.
-Masz piękne oczy-powiedział cicho, ale na tyle, żebym usłyszała.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Pewnie to zauważył i przejechał mi kciukiem po policzku. Spojrzałam na jego usta. Były takie nienaturalnie różowe, co wywołało mnie uśmiech. Staliśmy twarzą w twarz. W moim brzuchu czułam miliardy motyli.
-A teraz trochę przyspieszymy!-powiedział głośno DJ.
Nie miał chyba lepszego wyczucia czasu.
-Chodź, pójdziemy się napić-uśmiechnął się chłopak, chwytając mnie za rękę. Przeszliśmy do naszego stolika. Obydwoje napiliśmy się, po czym poczułam wibrujący telefon. Wyciągnęłam go, przesunęłam po ekranie. Wiadomość .
OD: Mama
Będę dzisiaj 30 minut wcześniej.
Momentalnie zacisnął mi się żołądek.
-Justin?-zaczęłam.
-Tak?
-Moja mama. Będzie w domu wcześniej-dodałam.
-I co w tym złego?-zachichotał.
-To, że jak mnie nie będzie w domu, uziemi mnie!-syknęłam
-Dobra, odwiozę cię-na jego twarzy było widać smutek.
Wyszliśmy z lokalu, udając się do samochodu. Otworzyłam drzwi, wsiadłam i zapięłam pasy. Jechaliśmy bez słowa. Po chwili zatrzymaliśmy się pod moim domem. Spojrzałam na ekran telefonu. 22:03. Mam jeszcze chwilę czasu.
Odpięłam pasy i usiadłam twarzą do chłopaka.
-Justin..-chłopak odwrócił się do mnie-Chciałam ci podziękować za tę cudowną..
-Randkę-wtrącił za mnie z uśmiechem.
-Tak, randkę.-również się uśmiechnęłam.- Było naprawdę.. fajnie.
-To ja powinienem ci podziękować-dodał przygryzając wargę.
-Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś…
-Umówimy-znów wtrącił za mnie Just.
Uśmiechnęłam się i spuściłam głowę.
-Cher.. popatrz na mnie-powiedział, a ja automatycznie na niego spojrzałam.
-Coś nie tak?-dodałam.
Chłopak nic nie odpowiedział, tylko przysunął się do mnie.
-Chodź-pokazał za swoje kolana. Bez wahania zrobiłam jak kazał. Przełożyłam nogi i usiadłam na jego kolanach.
-Coś się stało ?-zaśmiałam się.
-Nie, skąd, tylko.. wyglądasz tak pięknie-dodał zakładając mi kosmyk włosów za ucho.
-Jezu, przestań!-szturchnęłam go w ramie.
-Przestań z czym?-zaśmiał się.
-Nie jestem, aż taka ładna- dodałam z poważną miną.
-Masz rację. Nie jesteś ładna.-zdziwiłam się.- Bo jesteś przepiękna-spojrzał mi w oczy, a ja bez wahania złączyłam nasze usta. Pocałunek z każdą chwilą stawał się coraz bardziej ostrzejszy. Po chwili nasze języki zaczęły toczyć wojnę. Po między nami zaczęło wzrastać napięcie. Usiadłam na chłopaku okrakiem, obejmując go za szyją, a on złapał mnie za pośladki, co spowodowało na moich ustach uśmiech. Just zaczął przechylać mnie do tyłu. Nagle rozbrzmiał dźwięk klaksonu. Automatycznie odskoczyłam od niego.
-Ojej-spojrzałam na bruneta- chyba przygryzłam ci wargę.
-Nie szkodzi-zaśmiał się. Spojrzałam na Justina.
-Niesamowicie całujesz-dodał obejmując mnie w talii. Uśmiechnęłam się
-Co jest?-odparł.
-Masz czerwone usta-dodałam przecierając je kciukiem.
-Nie szkodzi-cmoknął mnie.
-Nie, nie-odepchnęłam go lekko. –Muszę już iść.
-A nie możemy pojechać do mnie?-dodał smutny.
-Może kiedyś -przygryzłam wargę i wyszłam z samochodu.
-To do zobaczenia beauty- objął mnie i kolejny raz pocałował.
-Pa-uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę domu.
Wyciągnęłam klucze z torebki, od kluczyłam drzwi i weszłam do środka. Ściągnęłam buty, weszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Rozmyślałam o tym co się stało przed chwilą. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
-Cher? Otwórz! To ja! Mama-zamarłam.
___________________________________
Kolejny rozdział w niedzielę, ponieważ jutro jadę na chrzciny kuzynki :)
Liczę na waszą opinię :D
Będę dzisiaj 30 minut wcześniej.
Momentalnie zacisnął mi się żołądek.
-Justin?-zaczęłam.
-Tak?
-Moja mama. Będzie w domu wcześniej-dodałam.
-I co w tym złego?-zachichotał.
-To, że jak mnie nie będzie w domu, uziemi mnie!-syknęłam
-Dobra, odwiozę cię-na jego twarzy było widać smutek.
Wyszliśmy z lokalu, udając się do samochodu. Otworzyłam drzwi, wsiadłam i zapięłam pasy. Jechaliśmy bez słowa. Po chwili zatrzymaliśmy się pod moim domem. Spojrzałam na ekran telefonu. 22:03. Mam jeszcze chwilę czasu.
Odpięłam pasy i usiadłam twarzą do chłopaka.
-Justin..-chłopak odwrócił się do mnie-Chciałam ci podziękować za tę cudowną..
-Randkę-wtrącił za mnie z uśmiechem.
-Tak, randkę.-również się uśmiechnęłam.- Było naprawdę.. fajnie.
-To ja powinienem ci podziękować-dodał przygryzając wargę.
-Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś…
-Umówimy-znów wtrącił za mnie Just.
Uśmiechnęłam się i spuściłam głowę.
-Cher.. popatrz na mnie-powiedział, a ja automatycznie na niego spojrzałam.
-Coś nie tak?-dodałam.
Chłopak nic nie odpowiedział, tylko przysunął się do mnie.
-Chodź-pokazał za swoje kolana. Bez wahania zrobiłam jak kazał. Przełożyłam nogi i usiadłam na jego kolanach.
-Coś się stało ?-zaśmiałam się.
-Nie, skąd, tylko.. wyglądasz tak pięknie-dodał zakładając mi kosmyk włosów za ucho.
-Jezu, przestań!-szturchnęłam go w ramie.
-Przestań z czym?-zaśmiał się.
-Nie jestem, aż taka ładna- dodałam z poważną miną.
-Masz rację. Nie jesteś ładna.-zdziwiłam się.- Bo jesteś przepiękna-spojrzał mi w oczy, a ja bez wahania złączyłam nasze usta. Pocałunek z każdą chwilą stawał się coraz bardziej ostrzejszy. Po chwili nasze języki zaczęły toczyć wojnę. Po między nami zaczęło wzrastać napięcie. Usiadłam na chłopaku okrakiem, obejmując go za szyją, a on złapał mnie za pośladki, co spowodowało na moich ustach uśmiech. Just zaczął przechylać mnie do tyłu. Nagle rozbrzmiał dźwięk klaksonu. Automatycznie odskoczyłam od niego.
-Ojej-spojrzałam na bruneta- chyba przygryzłam ci wargę.
-Nie szkodzi-zaśmiał się. Spojrzałam na Justina.
-Niesamowicie całujesz-dodał obejmując mnie w talii. Uśmiechnęłam się
-Co jest?-odparł.
-Masz czerwone usta-dodałam przecierając je kciukiem.
-Nie szkodzi-cmoknął mnie.
-Nie, nie-odepchnęłam go lekko. –Muszę już iść.
-A nie możemy pojechać do mnie?-dodał smutny.
-Może kiedyś -przygryzłam wargę i wyszłam z samochodu.
-To do zobaczenia beauty- objął mnie i kolejny raz pocałował.
-Pa-uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę domu.
Wyciągnęłam klucze z torebki, od kluczyłam drzwi i weszłam do środka. Ściągnęłam buty, weszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Rozmyślałam o tym co się stało przed chwilą. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
-Cher? Otwórz! To ja! Mama-zamarłam.
___________________________________
Kolejny rozdział w niedzielę, ponieważ jutro jadę na chrzciny kuzynki :)
Liczę na waszą opinię :D
Najmocniej przepraszam za zwłokę, brak czasu, po prostu. Nadrobiłam rozdziały i z niecierpliwością czekam na szczęśliwą siódemkę!
OdpowiedzUsuńwykrzesac-resztki-czlowieczenstwa