wtorek, 16 kwietnia 2013

Four.

 O dziwo, brunet jechał wolniej niż zwykle. Nie całkiem wolno, ale wolniej.

-To gdzie mam jechać?-spojrzał na mnie dużymi, karmelowymi oczami.
-Główną drogą, aż do drugiego skrzyżowania, potem w prawo, na następnym skrzyżowaniu znowu w prawo, potem prosto, aż dojedziemy do rozwidlenia, wtedy w lewo.
-Za dużo mówisz-zaśmiał się.
-Już to gdzieś słyszałam-odpowiedziałam, usadzając się wygodnie w skórzanych siedzeniach jego Mercedesa.
Odpowiedział mi uśmiechem.
-Powiesz mi dokąd jedziemy słońce?-poruszył zabawnie brwiami.
-Gdybym powiedziała, nie byłoby niespodzianki, słońce-przygryzłam wargę.
-Możesz przestać?-zadrwił.
-Przestać co?-udawałam zaskoczoną.
-Wyglądać tak seksownie.-powiedział, spoglądając na mnie kątem oka.
-Hmm.. no nie wiem..-odpowiedziałam, czując jak moje ciało przebiegły miliony motyli.-A wyglądam tak?
-Bardzo-przejechał językiem po ustach.
-Tylko bez takich-zaśmiałam się.
-O czym mówisz?-teraz to on udawał.
-Oblizałeś usta-oparłam się o drzwi, żeby patrzeć na niego prosto.
-Więc?-spojrzał na mnie, ściskając kierownicę.
-Kiedy chłopak oblizuje usta na widok dziewczyny, to znaczy-przyłożyłam usta do jego ucha.- że ją chce. -szepnęłam.
-Pochlebiasz sobie skarbie-zaśmiał się.
-Czasem trzeba-wykorzystałam jego słowa.
-Jesteś słodka, wykorzystując mój tekst, beauty -powiedział przeczesując włosy.
-No wiem-zażartowałam, co spowodowało u chłopaka śmiech.

Byliśmy już przy rozwidleniu.
-W lewo?-upewnił się.
-Lewo-powtórzyłam.
Zrobił, jak kazałam.
-Teraz poszukaj jakiegoś miejsca, będziemy musieli kawałek przejść.
-Nie możemy tam po prostu bliżej podjechać?-dodał.
-Nie da się.-odpowiedziałam.

Just zaparkował samochód, po czym z niego wyszliśmy.
-To co ?-złapał mnie za rękę.-Gdzie teraz?
-Chyba coś ci już mówiłam- zabierałam rękę.-Idziemy… tu i zaraz w lewo!-pokazałam palcem.
-Baby..-zaśmiał się.
-Słyszałam-odkrzyknęłam.
-Miałaś słyszeć-wywrócił oczami i podążał za mną.

Gdy już dotarliśmy na miejsce, chłopak stanął, bodajże ze zdziwienia.

-Coś nie tak?-zaśmiałam się.
-Wesołe miasteczko? Cher, serio?-zaczął się śmiać chłopak.
-Lubię tu przychodzić!-warknęłam.
-Ale to dla dzieci-kontynuował
-I co z tego? Jesteś już taki dorosły?-zakpiłam.-Chodź będzie fajnie.-chwyciłam go za rękę i ruszyliśmy w kierunku wesołego miasteczka.
-Cher?-zaczął Just.
-Hm?-odchrząknęłam.
-Wiesz, że trzymasz mnie za rękę, słońce?-uśmiechnął się.
-Ja mogę!-dodałam i podeszłam do kasy.-Co najpierw?
-Może.. kolejka? –powiedział, po czym obrócił się i na nią spojrzał, a ja za nim. Przełknęłam ślinę.
-Spokojnie beauty. –spojrzał mi w oczy.- Będę z tobą-poczochrał mi włosy.
-Nie boję się-odpowiedziałam, poprawiając je.
-Chodź, kupimy bilety.-dodał.

-Dzień dobry-powiedziała kasjerka.
-Dwa na kolejkę-odparł obojętnie Just.
-Justin! Bądź miły-zaśmiałam się, szturchając go w brzuch.
-Dwa bilety na kolejkę, proszę-uśmiechnął się sztucznie.
-Proszę bardzo.-podała nam bilety ze śmiechem, kasjerka.- To razem będzie 20.
-Już daję-powiedziałam, szukając portfela.
-Nie wygłupiaj się beauty.-zachichotał Just.- Ja płacę.
Podał kasjerce pieniądze i ruszyliśmy w stronę kolejki.
-Wciąż nie wierzę, że tu jestem-powiedział po chwili Just.
-Masz z tym jakiś problem?-zaśmiałam się podając facetowi nasze bilety.
-Nie, ale ..Cher! Wesołe Miasteczko? To dla maluchów!-dodał wsiadając do wagonika, a ja za nim.
-Tłumacz to sobie jak chcesz. Przychodzę tu kiedy mam zły dzień czy coś podobnego. –dodałam.-Przychodzi tu masa ludzi. Od dzieci zaczynając po staruszkach kończąc.
-Sądzisz, że jak będziemy starzy, też tu przyjdziemy?-zaśmiał się Justin.
-Kto wie-wzruszyłam ramionami.
-To zabawne, że na zewnątrz jesteś taka twarda, a w środku zachowujesz się jak dziecko-zakpił.
-Dorosły się znalazł.-zaśmiałam się-Lubię czasem wracać do takich rzeczy. Jest mi wtedy lepiej-odparłam, spuszczając głowę.

Prawdopodobnie, chłopak wyczuł moją niezręczność, dlatego już nic nie powiedział.
-Ale..-ciągnęłam.-Nie gadajmy już o tym. Przyszliśmy się tu bawić.-dodałam z uśmiechem na ustach.
-Zaciągnęłaś mnie tu-odparł obojętnie.
-Ogarnij się i chociaż raz się baw !-zaczęłam się śmiać.
-To, to jest twój sposób na zabawę?-uśmiechnął się łobuzersko.
-Mniej więcej-odparłam.
-To w takim razie.. później pokażę Ci mój sposób-puścił mi oczko, po czym gościu od kolejki krzyknął, że mamy zapiąć pasy. Zrobiliśmy to od razu, po czym kolejka ruszyła.
-Złap mnie za rękę jak się boisz słońce-powiedział chłopak.
-Zabawny jesteś-przygryzłam wargę, a kolejka zaczęła jechać coraz szybciej. Te Wesołe Miasteczko, stało tu od kiedy pamiętam, więc kolejka, jak i inne atrakcje nie były dla mnie straszne, ponieważ często tu bywałam. Gdy wagonik się zatrzymał, odpięłam pasy i wyszłam z niego.
-I co?-zaśmiałam się widząc, jak Just szedł za mną po cichu.
-A co ma być?-odpowiedział śmiechem.
-Idziesz za mną i w dodatku tak cicho.-uśmiechnęłam się.
-Po prostu zrobiło mi się trochę.. niedobrze.-dodał zmieszany.
-To nic wielkiego- poklepałam go po plecach.- W końcu się przyzwyczaisz.
-Jeszcze zobaczymy-odparł zadziornie.

Postanowiliśmy jeszcze trochę tam zostać. Wybraliśmy się na inne atrakcje, aż nam znudziło.
-Która godzina?-zapytałam z niepokojem.
-Emm..-Just wyciągnął iPhone’a z kieszeni.-14:43
-O jezu!-zesztywniałam.- 13 minut temu skończyłam lekcje. Muszę wracać do domu!-ruszyłam.
-Spokojnie beauty-chwycił mnie za nadgarstek, przyciągając do siebie.- Podwiozę Cię.-puścił mi oczko.
-Jesteś pewien?-zapytałam.
-Bardziej, niż kiedykolwiek-zaśmiał się.
-W takim razie, chodźmy.-rzuciłam i ruszyliśmy w stronę auta.
-Gdzie cię zawieźć?-zapytał wsiadając do samochodu.
-Na Rodney Street-dodałam zapinając pasy.

Chwilę później, byliśmy już na miejscu. Spojrzałam na zegarek 14:56.
-Nie jest tak źle.-Pomyślałam.-Dzięki Just.-spojrzałam na chłopaka.
-Nie ma sprawy.-odparł. Już chciałam wyjść, kiedy brunet złapał mnie za nadgarstek.-Cher?-zapytał.
-Hm?-dodałam zdziwiona.
-O której wracają twoi rodzice?-zapytał z zadziornym uśmiechem.
-Zazwyczaj około 23.-dodałam obojętnie.- A co?
-A powiedz mi jeszcze, o której kończysz trening?-jego zachowanie mnie zdziwiło.
-o 18. I uprzedzę cię przed kolejnym pytaniem.-zaśmiałam się.- W domu będę około 18:30.
-Świetnie. Bądź gotowa o 19.-uśmiechnął się.-Jeszcze nie pokazałem Ci mojej rozrywki.-puścił mi oczko.
Uśmiechnęłam się tylko i wyszłam z auta.
-I..-dodał otwierając szybę.-Ubierz coś seksownego- puścił mi oczko.
-Zawsze jestem seksowna-dodałam, przygryzając wargę, po czym Justin odjechał.

Podeszłam do drzwi, od kluczyłam je. Ściągnęłam conversy, powiesiłam kurtkę i podeszłam do lodówki. Wyciągnęłam z niej pizzę. Włożyłam kawałek do mikrofali i nastawiłam czas. Czekając na jedzenie, zastanawiałam się, gdzie Just mnie zabierze.

___________________________
Jak sądzicie, gdzie Just zabierze Cher?

Mam do Was prośbę. Jeżeli czytasz ten rozdział, zostaw po sobie komentarz. Chcę wiedzieć, ile osób to czyta :)

7 komentarzy:

  1. To jest świetne , nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;D Mogłabyś dawać dwa dziennie bo jestem okropnie niecierpliwa ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę dodawać trochę dłuższe, ale niestety, na dwa nie starczyłoby mi czasu :)

      Usuń
    2. W takim razie dodawaj bardzoooo długie !! ♥

      Usuń
  2. ilsfkhgjsdf <3 Kieeeeeeeeeeeedy następny rozdział ? *_*

    OdpowiedzUsuń
  3. mmmm to będzie ciekawe ;D czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  4. aa czekam czekam <3 <3
    zapraszam również do mnie http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=1788965163508704801#overview/src=dashboard

    OdpowiedzUsuń