Przewracając się na drugą stronę, ujrzałam śpiącego jeszcze Justina.
Wyglądał tak słodko. Zupełnie jak małe dziecko. Chwyciłam telefon i go
odblokowałam. Spojrzałam na zegarek, 7:23 . Wstałam z łóżka, przykrywając chłopaka
kołdrą. Mój telefon zawibrował.
Od: Mama
Miałam ważną sprawę do załatwienia w biurze. Musisz pojechać do szkoły autobusem..
Od: Mama
Miałam ważną sprawę do załatwienia w biurze. Musisz pojechać do szkoły autobusem..
Do: Mama
a co z tatą?
Od: Mama
Tata też jechał ze mną. Musisz sobie poradzić.
Poczułam, jak kamień spada mi z serca. Teraz już byłam na 100% pewna, że rodzice nie zobaczą chłopaka. Odłożyłam telefon na szafkę i sięgnęłam do szafy po jakieś ciuchy. Wybrałam jeansy, ciemną bokserkę i czarną luźną bluzę. Wzięłam ubrania i weszłam do łazienki. Założyłam bieliznę, a potem całą resztę. Chwyciłam za szczoteczkę i umyłam zęby. Przeczesałam włosy szczotką. Wzięłam tusz do ręki tusz i przejechałam nim po rzęsach kilka razy, następnie zrobiłam kreski eyelinerem i wyszłam z łazienki. Just ciągle spał. Uśmiechnęłam się do siebie i usiadłam na skraju łóżka.
-Just-powiedziałam szeptem-wstawaj.
Chłopak przekręcił się na drugi bok.
-Jeszcze 5 minut-westchnęłam.
-Justin do cholery, wstawaj już!-krzyknęłam rzucając w niego poduszką i zabierając kołdrę, jak moja mama mi, kiedy nie chciałam wstawać do szkoły.
-Co kurwa?-syknął siadając.
-O nie śpisz-zaśmiałam się.
-Jaja sobie robisz do cholery?-mówił zaspany.
-Wstawaj! Już prawie ósma-dodałam.
-No i co z tego-powiedział ponownie się kładąc.
-Just!-powiedziałam.
-Cicho, chcę spać!-syknął.
Wiedziałam, że z własnej woli nie wstanie. Przeszłam przez łóżko i usiadłam koło nóg chłopaka.
-Proooooooszę-ciągnęłam.
-Cher, zamknij się i daj mi spać-mówił z zamkniętymi oczami.
Nie pozostawiał mi wyboru. Położyłam się za nim .
-Justin.. –szepnęłam
-Hmm?
-Proszę-objęłam go, a on odwrócił się.
-Słucham?-powiedział już nie śpiąc.
-Wstawaj-krzyknęłam ponownie waląc go poduszką.
-Ja pierdole! Nie dadzą się człowiekowi wyspać!-gadał zły.
-Na którą masz lekcje?-zapytałam.
-Pewnie na ósmą..-dodał siadając.
-Już jest prawie ósma-podniosłam brwi.
-I tak bym się spóźnił.-zachichotał poprawiając włosy.
-Chcesz coś zjeść?-zapytałam biorąc do ręki torbę.
-Ta-odparł obojętnie.-A mogę skorzystać z łazienki?
-Tak, jasne. A ja idę za dół zrobić śniadanie-uśmiechnęłam się.
-Ej, chwila!-wstał.-A co z twoimi rodzicami? Nie wiedzą, że tu jestem-dodał zdziwiony.
-Nie ma ich-odparłam-pojechali wcześniej do pracy-spojrzałam na niego. – Jak już skończysz, to zejdź na dół-uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju, schodząc na dół do kuchni.
Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej kilka jajek. Położyłam patelnię na kuchence, włączając ją. Rozbiłam jajka na patelni. Biorąc kilka kawałków chleba, położyłam je na stole, razem z masłem, wędlinami i serami. Włączyłam wodę do gotowania. Wyciągnęłam talerze i położyłam na stole razem z widelcem i łyżeczką. Rozmieszałam jajka i podzieliłam je po połowie, kładąc na nasze talerze. Obok nich ustawiłam dwa kubki.
-No proszę-powiedział wchodząc do kuchni chłopak. – Już na górze tak ładnie pachnie.
-Dzięki-zachichotałam.
-Nie musiałaś się tak starać-dodał podchodząc do mnie.
-Wiem, ale przecież jesteś gościem-uśmiechnęłam się -Kawa czy herbata?
-Kawa-dodał.
-Sypana, rozpuszczalna?-uniosłam brwi z uśmiechem.
-Rozpuszczalna.
-W takim razie, proszę-podałam mu słoik kawy-nasyp sobie.
-Wszystko muszę robić sam?-wywrócił oczami.
-Słucham?-zaśmiałam się.- To ja Cię obudziłam i to ja robię ci śniadanie, a dla ciebie nasypanie sobie kawy, to problem?-uniosłam brwi.
-No mniej więcej.-odparł
-Jesteś niemożliwy-odpowiedziałam z chichotem.
-Wszyscy mi to mówią-dodał dumnie, oddając mi słoik.
-I jaki skromny, mm-uśmiechnęłam się.
-Widzę, masz dzisiaj dobry humor-powiedział, a ja zalałam nasze kawy wodą.
-A mam. To chyba dobrze co?
-No nawet bardzo dobrze.-odparł.
-Siadaj i jedz. –nakazałam ze śmiechem.
-Nie jesteś moją matką-zaśmiał się, siadając.
-Zrobiłam ci śniadanie, powinieneś dziękować na kolanach- odparłam siadając naprzeciwko chłopaka.
-Oooh, beauty-dodał przygryzając wargę.
-Smacznego- dodałam z uśmiechem, biorąc cukier i słodząc kawę.
-Smacznego- powtórzył i zaczęliśmy jeść.
Po zjedzonym posiłku, Just pomógł mi posprzątać.
-A ty nie idziesz do szkoły?-zapytał.
-Chciałabym. Mam na 9:30-dodałam.
-To musisz się streszczać, bo już jest prawie 9- odpowiedział z uśmiechem.
-Żeby mi się chciało, tak bardzo, jak mi się nie chce-odparła, co wywołało u chłopaka śmiech.
-Wiem coś o tym, beauty-puścił mi oczko.
-Dobra, czas się zbierać-westchnęłam- bo się spóźnię na autobus.
-Słońce, ty się jeszcze nie nauczyłaś?-zadrwił.
-Czego?-zdziwiłam się.
-Jak jesteś ze mną, jeździsz ze mną-uśmiechnął się.
-Jak mogłam zapomnieć-zachichotałam.
-Chodźmy, bo przecież nie możesz się spóźnić . Szkoła jest najważniejsza.–zaczął zachowywać się jak przyzwoitka.
-Ogarnij się człowieku- szturchnęłam go w ramię.
Wzięłam torbę, chwyciłam do ręki telefon i wyszliśmy z domu. Chłopak poszedł do auta, a ja zakluczyłam drzwi. Weszłam do samochodu, od strony pasażera i zapięłam pasy. Chłopak odpalił silnik i ruszyliśmy do szkoły.
-Zauważyłaś, że prawie w ogóle nie rozmawiamy, kiedy jedziemy?-odezwał się po chwili Just.
-Możliwe-dodałam spoglądając na niego.
-Nie możliwe, tylko tak.-zaśmiał się.
-Masz dzisiaj bardzo dobry humor-uśmiechnęłam się.
-Zauważyłaś?-odparł z sarkazmem
-Nie, no co ty -odpowiedziałam tym samym.
-Sam nie wiem. Tak jakoś-wzruszył ramionami.
-Może dlatego, że obudziła Cię tak wspaniała osoba-przygryzłam wargę.
-Pochlebiasz sobie- uśmiechnął się.
-Czasem można- odparłam.
-Ty nie musisz skarbie-przygryzł wargę, a ja poczułam jak moje policzki robią się czerwone.
a co z tatą?
Od: Mama
Tata też jechał ze mną. Musisz sobie poradzić.
Poczułam, jak kamień spada mi z serca. Teraz już byłam na 100% pewna, że rodzice nie zobaczą chłopaka. Odłożyłam telefon na szafkę i sięgnęłam do szafy po jakieś ciuchy. Wybrałam jeansy, ciemną bokserkę i czarną luźną bluzę. Wzięłam ubrania i weszłam do łazienki. Założyłam bieliznę, a potem całą resztę. Chwyciłam za szczoteczkę i umyłam zęby. Przeczesałam włosy szczotką. Wzięłam tusz do ręki tusz i przejechałam nim po rzęsach kilka razy, następnie zrobiłam kreski eyelinerem i wyszłam z łazienki. Just ciągle spał. Uśmiechnęłam się do siebie i usiadłam na skraju łóżka.
-Just-powiedziałam szeptem-wstawaj.
Chłopak przekręcił się na drugi bok.
-Jeszcze 5 minut-westchnęłam.
-Justin do cholery, wstawaj już!-krzyknęłam rzucając w niego poduszką i zabierając kołdrę, jak moja mama mi, kiedy nie chciałam wstawać do szkoły.
-Co kurwa?-syknął siadając.
-O nie śpisz-zaśmiałam się.
-Jaja sobie robisz do cholery?-mówił zaspany.
-Wstawaj! Już prawie ósma-dodałam.
-No i co z tego-powiedział ponownie się kładąc.
-Just!-powiedziałam.
-Cicho, chcę spać!-syknął.
Wiedziałam, że z własnej woli nie wstanie. Przeszłam przez łóżko i usiadłam koło nóg chłopaka.
-Proooooooszę-ciągnęłam.
-Cher, zamknij się i daj mi spać-mówił z zamkniętymi oczami.
Nie pozostawiał mi wyboru. Położyłam się za nim .
-Justin.. –szepnęłam
-Hmm?
-Proszę-objęłam go, a on odwrócił się.
-Słucham?-powiedział już nie śpiąc.
-Wstawaj-krzyknęłam ponownie waląc go poduszką.
-Ja pierdole! Nie dadzą się człowiekowi wyspać!-gadał zły.
-Na którą masz lekcje?-zapytałam.
-Pewnie na ósmą..-dodał siadając.
-Już jest prawie ósma-podniosłam brwi.
-I tak bym się spóźnił.-zachichotał poprawiając włosy.
-Chcesz coś zjeść?-zapytałam biorąc do ręki torbę.
-Ta-odparł obojętnie.-A mogę skorzystać z łazienki?
-Tak, jasne. A ja idę za dół zrobić śniadanie-uśmiechnęłam się.
-Ej, chwila!-wstał.-A co z twoimi rodzicami? Nie wiedzą, że tu jestem-dodał zdziwiony.
-Nie ma ich-odparłam-pojechali wcześniej do pracy-spojrzałam na niego. – Jak już skończysz, to zejdź na dół-uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju, schodząc na dół do kuchni.
Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej kilka jajek. Położyłam patelnię na kuchence, włączając ją. Rozbiłam jajka na patelni. Biorąc kilka kawałków chleba, położyłam je na stole, razem z masłem, wędlinami i serami. Włączyłam wodę do gotowania. Wyciągnęłam talerze i położyłam na stole razem z widelcem i łyżeczką. Rozmieszałam jajka i podzieliłam je po połowie, kładąc na nasze talerze. Obok nich ustawiłam dwa kubki.
-No proszę-powiedział wchodząc do kuchni chłopak. – Już na górze tak ładnie pachnie.
-Dzięki-zachichotałam.
-Nie musiałaś się tak starać-dodał podchodząc do mnie.
-Wiem, ale przecież jesteś gościem-uśmiechnęłam się -Kawa czy herbata?
-Kawa-dodał.
-Sypana, rozpuszczalna?-uniosłam brwi z uśmiechem.
-Rozpuszczalna.
-W takim razie, proszę-podałam mu słoik kawy-nasyp sobie.
-Wszystko muszę robić sam?-wywrócił oczami.
-Słucham?-zaśmiałam się.- To ja Cię obudziłam i to ja robię ci śniadanie, a dla ciebie nasypanie sobie kawy, to problem?-uniosłam brwi.
-No mniej więcej.-odparł
-Jesteś niemożliwy-odpowiedziałam z chichotem.
-Wszyscy mi to mówią-dodał dumnie, oddając mi słoik.
-I jaki skromny, mm-uśmiechnęłam się.
-Widzę, masz dzisiaj dobry humor-powiedział, a ja zalałam nasze kawy wodą.
-A mam. To chyba dobrze co?
-No nawet bardzo dobrze.-odparł.
-Siadaj i jedz. –nakazałam ze śmiechem.
-Nie jesteś moją matką-zaśmiał się, siadając.
-Zrobiłam ci śniadanie, powinieneś dziękować na kolanach- odparłam siadając naprzeciwko chłopaka.
-Oooh, beauty-dodał przygryzając wargę.
-Smacznego- dodałam z uśmiechem, biorąc cukier i słodząc kawę.
-Smacznego- powtórzył i zaczęliśmy jeść.
Po zjedzonym posiłku, Just pomógł mi posprzątać.
-A ty nie idziesz do szkoły?-zapytał.
-Chciałabym. Mam na 9:30-dodałam.
-To musisz się streszczać, bo już jest prawie 9- odpowiedział z uśmiechem.
-Żeby mi się chciało, tak bardzo, jak mi się nie chce-odparła, co wywołało u chłopaka śmiech.
-Wiem coś o tym, beauty-puścił mi oczko.
-Dobra, czas się zbierać-westchnęłam- bo się spóźnię na autobus.
-Słońce, ty się jeszcze nie nauczyłaś?-zadrwił.
-Czego?-zdziwiłam się.
-Jak jesteś ze mną, jeździsz ze mną-uśmiechnął się.
-Jak mogłam zapomnieć-zachichotałam.
-Chodźmy, bo przecież nie możesz się spóźnić . Szkoła jest najważniejsza.–zaczął zachowywać się jak przyzwoitka.
-Ogarnij się człowieku- szturchnęłam go w ramię.
Wzięłam torbę, chwyciłam do ręki telefon i wyszliśmy z domu. Chłopak poszedł do auta, a ja zakluczyłam drzwi. Weszłam do samochodu, od strony pasażera i zapięłam pasy. Chłopak odpalił silnik i ruszyliśmy do szkoły.
-Zauważyłaś, że prawie w ogóle nie rozmawiamy, kiedy jedziemy?-odezwał się po chwili Just.
-Możliwe-dodałam spoglądając na niego.
-Nie możliwe, tylko tak.-zaśmiał się.
-Masz dzisiaj bardzo dobry humor-uśmiechnęłam się.
-Zauważyłaś?-odparł z sarkazmem
-Nie, no co ty -odpowiedziałam tym samym.
-Sam nie wiem. Tak jakoś-wzruszył ramionami.
-Może dlatego, że obudziła Cię tak wspaniała osoba-przygryzłam wargę.
-Pochlebiasz sobie- uśmiechnął się.
-Czasem można- odparłam.
-Ty nie musisz skarbie-przygryzł wargę, a ja poczułam jak moje policzki robią się czerwone.
Zanim się zorientowałam, byliśmy pod szkołą. Wysiadłam z
auta i spojrzałam na budynek.
-Nienawidzę szkoły-powiedziałam.
-Nie tylko ty-odpowiedział chłopak obejmując mnie w pasie.
-Za dużo sobie pozwalasz kolego-przygryzłam wargę.
-Nie sądzę-dodał i cmoknął mnie w policzek.-Chodź , bo się spóźnisz.
Ruszyłam za chłopakiem. Wyciągnęłam z kieszeni telefon, odblokowałam go i spojrzałam na godzinę. 9:11. Mam jeszcze trochę czasu.
Weszliśmy do szkoły, a ja już chciałam z niej wyjść. Podeszłam do szafki, a chłopak za mną. Wbiłam kod i otworzyłam ją. Spojrzałam na plan. Historia, matma, angielski, chemia, biologia, francuski.
Super. Jeszcze pierwsza historia. Babka od histy jest moją wychowawczynią, pewnie będzie sapała, czemu mnie wczoraj nie było.
Zamknęłam szafkę i spojrzałam na Justina.
-Nie idziesz na lekcje?-zapytałam.
-Nawet nie wiem co teraz będę miał.-dodał.
-Widzę, że olewasz szkołę-zachichotałam.
-Trochę. Ostatnie kilka miesięcy i wychodzę z tej budy-przygryzł wargę.
W naszym kierunku zaczęła podążać grupka chłopaków. Było ich z 5, nie więcej. Gdy zobaczyli Justina, podeszli do nas.
-Siema stary -powiedział jeden przybijając piątkę z brunetem.
-Co tam?-dodał Justin.
-Po staremu.-odparł blondyn. – Zerwałeś się wczoraj, co?-gadali, nie zwracając na mnie uwagi.
-A no. Wyrwałem się z tą rudą-pokazał na mnie.
-Tą rudą?-dodałam.-Serio?
-Wyrwałem się z Cher-odparł wywracając oczami.
-No-uśmiechnęłam się.
-Niezła lalunia-dodał jego znajomy.
-Odwal się-skrzywiłam się, na co Just odpowiedział śmiechem.
-Spokojnie beauty.-objął mnie, a ja spojrzałam na niego.- To są moi kumple.
-Aa, no tak. Ta banda szkolna, o której wszyscy w mówią? –uniosłam brwi spoglądając na chłopaków.
-Nie pozwalaj sobie mała-podszedł bliżej mnie blondyn.
-Spokojnie Andy-odepchnął go Just.
-Już bronisz swojej laski?-zadrwił.
-Chyba nie znasz różnicy pomiędzy laską, a dziewczyną kolego-dodałam z sarkazmem.
-Oh czyżby?-syknął.
-Andy! Ogarnij się.-warknął Just.
-Od kiedy twoja dziewczyna, jest ważniejsza niż przyjaciele?-jakie ten chłopak miał huśtawki nastroju.
-Po pierwsze, nie jesteśmy razem, a po drugie nie jest ważniejsza od was chłopaki-dodał.
Zrobiło mi się trochę smutno.
-Może byś nas przedstawił ?-dodał inny chłopak.
-Pewnie. Chłopacy, to jest Cher. Cher, to jest Andy, David, Nathan, Max i Ben.- zapoznał nas Just.
-Cześć-dodałam obojętnie.
-Cher-szturchnął mnie Just.
-Cześć-wymusiłam uśmiech.
-Siema-odpowiedzieli.
Zadzwonił dzwonek.
-Idę na lekcje-zwróciłam się do Justina.
-Do zobaczenia później-cmoknął mnie w policzek.
Ruszyłam w stronę klasy. Sala od historii była na 2 piętrze, więc weszłam po schodach. Na końcu korytarza zauważyłam Kim.
-Cher!-podbiegła do mnie, zadowolona, że mnie widzi.
-Hej Kim-cmoknęłam ją w policzek.
-Mów jak było!-mówiła podekscytowana.
-Co, jak było?
-Jezu! No jak na spotkaniu z tym kolesiem?!-chyba była bardziej podjarana, niż ja przed spotkaniem.
-Było spoko-dodałam podchodząc pod klasę.
-Tylko „spoko” ?-zdziwiła się.
-Ta-odparłam obojętnie.
-Cher! Nie stawiaj mnie w takiej sytuacji!-jej twarz stała się poważna.
-Szczegóły?-zachichotałam.
-Szczegóły!-powtórzyła uradowana.
-No więc przyjechał po mnie i pojechaliśmy do klubu, dowiedziałam się, że też trenuje boks-uśmiechnęłam się.
-Żartujesz?-dodała zdziwiona.
-A wiesz gdzie?
-Gdzie?-jej ciekawość mnie śmieszyła.
-Na Circle Way-dodałam z uśmiechem.
-No co ty!-zrobiła duże oczy!
-Też nie mogłam w to uwierzyć!-odparłam.- No i napiliśmy się, potańczyliśmy i musiałam wracać do domu, bo mamusia wracała wcześniej-odpowiedziałam, przypominając sobie o naszej kłótni.
-A co to w ogóle za chłopak?-zapytała.
Do drzwi podeszła pani od historii, czyli wychowawczyni i wpuściła klasę do środka.
-Powiem ci na następnej przerwie.-uśmiechnęłam się siadając w ławce i wyciągając książki.
Babka otworzyła dziennk i sprawdziła obecność.
-Charlotte, pozwól na chwilę- to po mnie.
_____________________________________
Wiem, że miałam dodać wczoraj, ale jechałam do cioci i wróciłam przed 22, a rozdział był nieskończony.
I mam do was prośbę. Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, napiszcie swoją nazwę z twittera, wtedy będziecie informowani na bieżąco :)
Kolejny rozdział dziś/jutro :)
-Nienawidzę szkoły-powiedziałam.
-Nie tylko ty-odpowiedział chłopak obejmując mnie w pasie.
-Za dużo sobie pozwalasz kolego-przygryzłam wargę.
-Nie sądzę-dodał i cmoknął mnie w policzek.-Chodź , bo się spóźnisz.
Ruszyłam za chłopakiem. Wyciągnęłam z kieszeni telefon, odblokowałam go i spojrzałam na godzinę. 9:11. Mam jeszcze trochę czasu.
Weszliśmy do szkoły, a ja już chciałam z niej wyjść. Podeszłam do szafki, a chłopak za mną. Wbiłam kod i otworzyłam ją. Spojrzałam na plan. Historia, matma, angielski, chemia, biologia, francuski.
Super. Jeszcze pierwsza historia. Babka od histy jest moją wychowawczynią, pewnie będzie sapała, czemu mnie wczoraj nie było.
Zamknęłam szafkę i spojrzałam na Justina.
-Nie idziesz na lekcje?-zapytałam.
-Nawet nie wiem co teraz będę miał.-dodał.
-Widzę, że olewasz szkołę-zachichotałam.
-Trochę. Ostatnie kilka miesięcy i wychodzę z tej budy-przygryzł wargę.
W naszym kierunku zaczęła podążać grupka chłopaków. Było ich z 5, nie więcej. Gdy zobaczyli Justina, podeszli do nas.
-Siema stary -powiedział jeden przybijając piątkę z brunetem.
-Co tam?-dodał Justin.
-Po staremu.-odparł blondyn. – Zerwałeś się wczoraj, co?-gadali, nie zwracając na mnie uwagi.
-A no. Wyrwałem się z tą rudą-pokazał na mnie.
-Tą rudą?-dodałam.-Serio?
-Wyrwałem się z Cher-odparł wywracając oczami.
-No-uśmiechnęłam się.
-Niezła lalunia-dodał jego znajomy.
-Odwal się-skrzywiłam się, na co Just odpowiedział śmiechem.
-Spokojnie beauty.-objął mnie, a ja spojrzałam na niego.- To są moi kumple.
-Aa, no tak. Ta banda szkolna, o której wszyscy w mówią? –uniosłam brwi spoglądając na chłopaków.
-Nie pozwalaj sobie mała-podszedł bliżej mnie blondyn.
-Spokojnie Andy-odepchnął go Just.
-Już bronisz swojej laski?-zadrwił.
-Chyba nie znasz różnicy pomiędzy laską, a dziewczyną kolego-dodałam z sarkazmem.
-Oh czyżby?-syknął.
-Andy! Ogarnij się.-warknął Just.
-Od kiedy twoja dziewczyna, jest ważniejsza niż przyjaciele?-jakie ten chłopak miał huśtawki nastroju.
-Po pierwsze, nie jesteśmy razem, a po drugie nie jest ważniejsza od was chłopaki-dodał.
Zrobiło mi się trochę smutno.
-Może byś nas przedstawił ?-dodał inny chłopak.
-Pewnie. Chłopacy, to jest Cher. Cher, to jest Andy, David, Nathan, Max i Ben.- zapoznał nas Just.
-Cześć-dodałam obojętnie.
-Cher-szturchnął mnie Just.
-Cześć-wymusiłam uśmiech.
-Siema-odpowiedzieli.
Zadzwonił dzwonek.
-Idę na lekcje-zwróciłam się do Justina.
-Do zobaczenia później-cmoknął mnie w policzek.
Ruszyłam w stronę klasy. Sala od historii była na 2 piętrze, więc weszłam po schodach. Na końcu korytarza zauważyłam Kim.
-Cher!-podbiegła do mnie, zadowolona, że mnie widzi.
-Hej Kim-cmoknęłam ją w policzek.
-Mów jak było!-mówiła podekscytowana.
-Co, jak było?
-Jezu! No jak na spotkaniu z tym kolesiem?!-chyba była bardziej podjarana, niż ja przed spotkaniem.
-Było spoko-dodałam podchodząc pod klasę.
-Tylko „spoko” ?-zdziwiła się.
-Ta-odparłam obojętnie.
-Cher! Nie stawiaj mnie w takiej sytuacji!-jej twarz stała się poważna.
-Szczegóły?-zachichotałam.
-Szczegóły!-powtórzyła uradowana.
-No więc przyjechał po mnie i pojechaliśmy do klubu, dowiedziałam się, że też trenuje boks-uśmiechnęłam się.
-Żartujesz?-dodała zdziwiona.
-A wiesz gdzie?
-Gdzie?-jej ciekawość mnie śmieszyła.
-Na Circle Way-dodałam z uśmiechem.
-No co ty!-zrobiła duże oczy!
-Też nie mogłam w to uwierzyć!-odparłam.- No i napiliśmy się, potańczyliśmy i musiałam wracać do domu, bo mamusia wracała wcześniej-odpowiedziałam, przypominając sobie o naszej kłótni.
-A co to w ogóle za chłopak?-zapytała.
Do drzwi podeszła pani od historii, czyli wychowawczyni i wpuściła klasę do środka.
-Powiem ci na następnej przerwie.-uśmiechnęłam się siadając w ławce i wyciągając książki.
Babka otworzyła dziennk i sprawdziła obecność.
-Charlotte, pozwól na chwilę- to po mnie.
_____________________________________
Wiem, że miałam dodać wczoraj, ale jechałam do cioci i wróciłam przed 22, a rozdział był nieskończony.
I mam do was prośbę. Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, napiszcie swoją nazwę z twittera, wtedy będziecie informowani na bieżąco :)
Kolejny rozdział dziś/jutro :)
Fajnyy ;) czekam na nn ;) @_LikeAnnie_
OdpowiedzUsuńJeśli możesz chciałabym być informowana : ) @JustinMyLifex33
OdpowiedzUsuńdlaczego nie piszesz? :(
OdpowiedzUsuńJa też chciałabym <3 Świetny <3 @WktoriaKociszew
OdpowiedzUsuń