-Czego chcesz?-dodałam z obojętnością.
-Dowaliłaś mu-zaśmiał się.
-Słucham?-zdziwiłam się jego odpowiedzią.
-Pojechałaś mu, jak nic-spojrzał na mnie.
-To ty nie jesteś zły? Przecież ośmieszyłam waszą paczkę-dodałam ciągle nie ogarniając.
-Na początku miałem cię opierdolić, ale kiedy spojrzałem na twoją piękną buźkę, nie mogłem tego zrobić- odparł przygryzając wargę.
-Dzięki. Chyba.- poczułam, jak moje policzki się czerwienią.
-Twoje policzki zawsze robią się czerwone, kiedy mówię ci jakiś komplement-zachichotał.
-Dziwisz się? Mówisz mi je .. ty!-pokazałam na niego.
-Co z tego, że ja?-odparł.
-No, bo.. ty.. jesteś tobą !-wydukałam.
-I to jest tym powodem?-zaśmiał się.
-Nie ważne. Zmieńmy temat!- powiedziałam, idąc w stronę mojej szafki.
-Speszyłaś się?-dodał rozbawiony.
-Nie-otworzyłam szafkę i wyciągnęłam z niej książki do biologii.
-Kłamiesz-odparł z uśmiechem.
-Nie-dodałam zmieszana, zamykając szafkę
-Cher-położył obie ręce na szafce, koło mojej głowy.-Zawstydziłaś się?
-Jasne-spojrzałam w jego piękne, karmelowe oczy- a może frytki do tego?
-Jesteś niemożliwa-zaśmiał się.
-Wiem.-Zadzwonił dzwonek, a ja przeszłam pod jego rękami. - Przepraszam, ale musze iść na lekcje.
-Cher-dodał.
-Co znowu?-odwróciłam się do chłopaka.
-Dasz mi swój numer?-zapytał.
-Jasne-odparłam po chwili. W moim brzuchu poczułam stado motyli.
Chłopak podał mi telefon, a ja wpisałam numer, po czym mu go oddałam.- Proszę
-Do zobaczenia- odpowiedział patrząc na mnie spode łba.
Ruszyłam korytarzem do sali od biologii, która znajdowała się na pierwszym piętrze.
Nie było nikogo przed nią. Oznaczało to, że są już w sali.
Podeszłam do drzwi i weszłam.
-Przepraszam za spóźnienie!-powiedziałam siadając do ławki.
-Co było przyczyną twojego spóźnienia?-zapytał nauczyciel.
-W stołówce była duża kolejka-odparłam.
-Następnym razem wpisze ci spóźnienie do dziennika!-odparł zły.
Położyłam książki na ławce.
-I co chciał?-zapytała Kim, która siedzi na tym przedmiocie ze mną.
-Zdziwisz się, ale nie był zły-dodałam.
-No co ty?-zdziwiła się.
-Powiedział, że chciał mnie opierniczyć, ale jak na mnie spojrzał, to już mu przeszło-uśmiechnęłam się.
-No proszę-szturchnęła mnie.
-Cher! Nie dość, że się spóźniasz, to jeszcze rozmawiasz?! Twoje zachowanie jest karygodne!-krzyknął nauczyciel.
-Przepraszam-powiedziałam wystraszona.
-Później-szepnęłam do Kim, a ona pokiwała głową, że zrozumiała.
Przez resztę lekcji siedziałam cicho. Po dzwonku, wyszłam z klasy i ruszyłam do szafki, a Kim ze mną. Wbiłam kod i ją otworzyłam, po czym schowałam książki.
-Zaraz francuski-dodała Kim
-Niestety-westchnęłam.
-Jest sprawdzian-dodała ponownie.
-Co?-zdziwiłam się.-Jak to?
-No tak.-zaśmiała się.
-Z czego?-ciągnęłam dalej zdziwiona, że nic o tym nie wiedziałam.
-Z jakiegoś działu czy coś-odparła obojętnie.
-Nic nie umiem-wyciągnęłam komórkę i sprawdziłam godzinę.- Chyba się zrywam.
-Jak chcesz-spojrzała na mnie- powiem, że źle się poczułaś.
-Kocham Cię-cmoknęłam ją w policzek- To do zobaczenia.
-Miałaś mi dokończyć!-krzyknęła.
-Później-pomachałam jej.
Wyszłam ze szkoły i poszłam prosto na przystanek .
Poczekałam kilka minut na autobus. Kiedy już przyjechał, weszłam do środka i stanęłam przy oknie. Obok stała babka z dzieckiem w wózku. Była około dwudziestki i nie przejmowała się zbytnio dzieckiem. Przypatrywałam się jej krótką chwilę. Totalny plastik.
Na ogół nie oceniam ludzi od razu po wyglądzie, ale było po niej widać, że jest pusta.
Z resztą rozmawiała jeszcze przez telefon, żując gumę, jak dziwka.
Była ubrana na różowo, opalona na solarce i mocny makijaż.
Wysiadłam z autobusu i przeszłam kawałek do domu.
Wyciągnęłam klucze z torby i od kluczyłam drzwi.
Ściągnęłam buty, rzuciłam torbę i podeszłam do lodówki.
Wyciągnęłam z niej pepsi i się napiłam. Podeszłam do szafki i wybrałam sobie American Pie. Włożyłam płytę do odtwarzacza i usiadłam na kanapie.
Po chwili oglądania filmu, mój telefon zawibrował.
Wyciągnęłam go z kieszeni, przesunęłam palcem po ekranie.
Wiadomość.
Od: (jakiś numer)
Już po szkole śliczna? –Just
Zapisałam numer
chłopaka i odpisałam.
Do: Justin
Zerwałam się z francuskiego. Właśnie oglądam film.
Od: Justin
Niegrzeczna. Haha.
Chciałem z tobą porozmawiać na stołówce, kiedy przyszli chłopacy.
Do: Justin
A o czym?
Od: Justin
O twojej kłótni z rodzicami.
Jak nie chcesz o tym gadać, nie musisz, ale chciałbym ci pomóc, beauty.
Do: Justin
Miło, że się przejmujesz. Mam zamiar z nimi porozmawiać, jak wrócą z pracy.
Od: Justin
To daj mi później znać, jak poszło.
Do: Justin
Na pewno xx
Może nie znam Justina długo, ale wydaje mi się, że nie jest taki, na jakiego wygląda. Odłożyłam telefon i kontynuowałam oglądanie. Po jakimś czasie, film mi się znudził i go wyłączyłam. Poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Wyciągnęłam ser i zrobiłam sobie kanapkę.
-Cher? Jesteś w domu?-powiedziała mama, wchodząc do domu.
-Tak, jestem w kuchni-poczułam, jak mój żołądek się skręca.
-Cześć kochanie-dodała, wchodząc z tatą do kuchni i kładąc zakupy na stole.
-Cześć-odpowiedziałam.
-Rozpakujesz zakupy?-zapytał tata wieszając kurtkę.
-Jasne- zaczęłam wyciągać z reklamówki artykuły spożywcze.
-Jak było w szkole?-zapytała mama po chwili.
-Pani kazała ci dać kartkę z ocenami-odpowiedziałam, wkładając mleko i jogurty do lodówki.
-O, to dobrze- odparła.
-Mamo?-powiedziałam, wkładając kawę do szafki.
-Słucham?-spojrzała na mnie.
-Chciałabym z tobą porozmawiać. Z tobą i tatą-odpowiedziałam, siadając na krześle.
-My także, Cher-dodał tata siadając na obok mnie z mamą.
-Chciałabym Was przeprosić. Za to, jak się ostatnio zachowywałam. Wiem, że nie powinnam, bo przecież jesteście moimi rodzicami, ale zrozumcie mnie! Chcieliście zabronić mi trenować czegoś, co kocham najbardziej. To jakbym straciła Was.
-Kochanie-zaczęła mama- my też jesteśmy temu winni- spojrzała na tatę.
-Chcieliśmy cię chronić, ale wiemy, że nic ci nie grozi.-dodał tata.
-Boks jest moim całym życiem.-uśmiechnęłam się.
-Zauważyliśmy to myszko-chwyciła mnie za kolano mama.
-I mamo, ja przepraszam cię, za to co powiedziałam ci wczoraj. Kocham cię i zawsze będę z tobą.
-Zdaliśmy sobie z tatą sprawę, że nie zajmowaliśmy się tobą, jak dobrzy rodzice, a ty, tak szybko dorosłaś-łzy napłynęły jej do oczu.
-Mamo, nie płacz-dodałam, także mając łzy w oczach.
-Ja po prostu nie mogę się pogodzić z myślą, że przez ten cały czas cię zaniedbywaliśmy-odparła, a tata ją przytulił.
-Przepraszamy cię kochanie -powiedział tata i wszyscy w trójkę się przytuliliśmy.
-Ja też was przepraszam. Obiecuję, że się poprawię-dodałam przez łzy.
-My również-odpowiedzieli jednocześnie.
Po chwili uścisku, spojrzeliśmy na siebie uśmiechnięci.
-Słuchajcie, ja zaraz wracam. Muszę wjechać na chwilę do mechanika-spojrzał na mamę-no wiesz, po ten olej do samochodu.
-A no tak, racja-dodała mama- Jedź, a ja zrobię kolację -pocałowali się, a tata chwycił kurtkę i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
-Co będzie na kolacje?-zapytałam, a mama zaczęła wyciągać coś z lodówki.
-Zapiekanka-odpowiedziała z uśmiechem.
-Mniam-oblizałam usta.
-Cher-zaśmiała się-ale to dopiero na kolację.
-To idę do siebie. Jakby co to wołaj-uśmiechnęłam się i wyszłam z kuchni.
Weszłam po schodach do pokoju. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam przyglądać się moim włosom.
-To jakaś masakra!-powiedziałam do siebie, przyglądając się uważnie włosom przy skórze głowy- mam odrosty!
Szybkim krokiem przeszłam do łazienki. Otworzyłam szafkę.
Moim oczom ukazało się kilka pudełek farb do włosów.
Przyznam, że nie lubię mieć ciągle tego samego koloru, więc często go zmieniam.
Wyciągnęłam pudełka z szafki. Różowa, niebieska, ruda, czarna, fioletowa i czerwona.
Ostatecznie wybrałam czerwoną. Weszłam do pokoju i wyciągnęłam z szafy, jakąś starą koszulkę. Ponownie weszłam do toalety. Ściągnęłam bluzę i założyłam wcześniej wybraną, starą koszulkę. Wyciągnęłam z opakowania rękawiczki, rozrobiłam farbę ze specjalną wodą i zaczęłam ją nakładać od skóry głowy. Następnie rozprowadziłam farbę po całych włosach.
Trwało to trochę , bo moje włosy nie należą do najkrótszych.
Odczekałam 30 minut i zmyłam farbę . Wysuszyłam włosy je i wyprostowałam.
Spojrzałam w lustro. Wyglądałam lepiej niż w rudych. Schowałam suszarkę i prostownicę do szafki, opakowanie, po farbie wyrzuciłam do kosza oraz zmieniłam starą bluzkę na bluzę, którą miałam wcześniej. Wyszłam z toalety i zeszłam po schodach na dół. Stanęłam w wejściu do kuchni.
-I jak ci się podobam?-zapytałam, a mama podskoczyła przestraszona.
-Jejku Cher-odwróciła się -znowu?
-Tak!-zachichotałam.
-Dlaczego? Masz takie piękne, naturalne, blond włosy-podeszła, dotykając je.
-Mamo, proszę cię! Nie lubię ich-dodałam.
-No jak wolisz.-zaśmiała się
-Podoba ci się?-zapytałam z uśmiechem.
-Wiesz..-zażartowała.
-Mamo!-zaśmiałam się
-Wyglądasz pięknie-odparła przyglądając mi się.
-Dziękuję.-odpowiedziałam- liczyłam na taką odpowiedź.
-Zmieniając temat-dodała, wracając do tego, co robiła-Odrobiłaś lekcję?
-Yyy.. no ten, tego.. jasne!-skłamałam.
-Idź-dodała –bo nie zjesz kolacji.
-Musisz mnie bardziej przekonać-zaśmiałam się.
-Cher-spoważniała-idź.
-No dobra- wzięłam torbę z korytarza i poszłam do siebie.
Usiadłam na łóżku i wyciągnęłam książki. Zrobiłam zadania z chemii i historii. Podczas odrabiania zadań z biologii, mój telefon zawibrował. Sięgnęłam po niego i go odblokowałam. Wiadomość.
Od: Justin
Już po?
Do: Justin
Tak. Miałeś rację, powinnam z nimi porozmawiać od razu.
Już wszystko jest w porządku. Dziękuję Ci.
Od: Justin
To super. Fajnie, że pomogłem.
Do: Justin
Sorry Just, ale muszę się uczyć.
Od: Justin
Dobrze już nie przeszkadzam. Jakby coś się działo, pisz.
Odłożyłam telefon i dokończyłam biologię. Nie mam pojęcia, kiedy zasnęłam, ale obudziło mnie pukanie do drzwi.
-Wstawaj kochanie-weszła do pokoju mama- musisz się jeszcze wyszykować do szkoły.
-Co? Już rano?-wstałam przestraszona.
-Tak-zaśmiała się- jak się już ogarniesz, zejdź na dół.
-No dobrze-powiedziałam wstając z łóżka, a mama wyszła z pokoju.
Znowu mi się to zdarzyło. Powinnam się wcześniej kłaść i nie robić wszystkiego na ostatnią chwilę. Sięgnęłam do szafy po jeansy, białą bluzkę z Nirvaną i skórzaną kurtkę. Ubrałam się, po czym podeszłam do lustra, nałożyłam podkład, zrobiłam kreski i pomalowałam rzęsy tuszem. Przeczesałam szczotką, moje czerwone włosy. Chwyciłam do ręki torbę i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, a rodzice już siedzieli przy stole.
-Cześć-powiedziałam uśmiechnięta, siadając.
-Cześć kochanie-dodał tata.
-Proszę, zjedz śniadanie, bo kolacji nie zdążyłaś -zaśmiała się mama, podając mi kanapki i herbatę.
-Dziękuję-odpowiedziałam.
-Cher, razem z mamą, mamy coś dla ciebie -powiedział i wstał od stołu. Spojrzałam na mamę, a tata poszedł do salonu. Po chwili przyszedł z dość dużym pudełkiem - Proszę skarbie-podał mi je. Spojrzałam na rodziców ze zdziwieniem.
-A z jakiej to okazji?-zapytałam z radością.
-Po prostu otwórz-dodała mama.
_____________________
Miałam dodać rozdział wczoraj, ale nie zdążyłam go dokończyć.
I chciałabym wam podziękować, za 2 tysiące wejść <3
Do: Justin
Zerwałam się z francuskiego. Właśnie oglądam film.
Od: Justin
Niegrzeczna. Haha.
Chciałem z tobą porozmawiać na stołówce, kiedy przyszli chłopacy.
Do: Justin
A o czym?
Od: Justin
O twojej kłótni z rodzicami.
Jak nie chcesz o tym gadać, nie musisz, ale chciałbym ci pomóc, beauty.
Do: Justin
Miło, że się przejmujesz. Mam zamiar z nimi porozmawiać, jak wrócą z pracy.
Od: Justin
To daj mi później znać, jak poszło.
Do: Justin
Na pewno xx
Może nie znam Justina długo, ale wydaje mi się, że nie jest taki, na jakiego wygląda. Odłożyłam telefon i kontynuowałam oglądanie. Po jakimś czasie, film mi się znudził i go wyłączyłam. Poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Wyciągnęłam ser i zrobiłam sobie kanapkę.
-Cher? Jesteś w domu?-powiedziała mama, wchodząc do domu.
-Tak, jestem w kuchni-poczułam, jak mój żołądek się skręca.
-Cześć kochanie-dodała, wchodząc z tatą do kuchni i kładąc zakupy na stole.
-Cześć-odpowiedziałam.
-Rozpakujesz zakupy?-zapytał tata wieszając kurtkę.
-Jasne- zaczęłam wyciągać z reklamówki artykuły spożywcze.
-Jak było w szkole?-zapytała mama po chwili.
-Pani kazała ci dać kartkę z ocenami-odpowiedziałam, wkładając mleko i jogurty do lodówki.
-O, to dobrze- odparła.
-Mamo?-powiedziałam, wkładając kawę do szafki.
-Słucham?-spojrzała na mnie.
-Chciałabym z tobą porozmawiać. Z tobą i tatą-odpowiedziałam, siadając na krześle.
-My także, Cher-dodał tata siadając na obok mnie z mamą.
-Chciałabym Was przeprosić. Za to, jak się ostatnio zachowywałam. Wiem, że nie powinnam, bo przecież jesteście moimi rodzicami, ale zrozumcie mnie! Chcieliście zabronić mi trenować czegoś, co kocham najbardziej. To jakbym straciła Was.
-Kochanie-zaczęła mama- my też jesteśmy temu winni- spojrzała na tatę.
-Chcieliśmy cię chronić, ale wiemy, że nic ci nie grozi.-dodał tata.
-Boks jest moim całym życiem.-uśmiechnęłam się.
-Zauważyliśmy to myszko-chwyciła mnie za kolano mama.
-I mamo, ja przepraszam cię, za to co powiedziałam ci wczoraj. Kocham cię i zawsze będę z tobą.
-Zdaliśmy sobie z tatą sprawę, że nie zajmowaliśmy się tobą, jak dobrzy rodzice, a ty, tak szybko dorosłaś-łzy napłynęły jej do oczu.
-Mamo, nie płacz-dodałam, także mając łzy w oczach.
-Ja po prostu nie mogę się pogodzić z myślą, że przez ten cały czas cię zaniedbywaliśmy-odparła, a tata ją przytulił.
-Przepraszamy cię kochanie -powiedział tata i wszyscy w trójkę się przytuliliśmy.
-Ja też was przepraszam. Obiecuję, że się poprawię-dodałam przez łzy.
-My również-odpowiedzieli jednocześnie.
Po chwili uścisku, spojrzeliśmy na siebie uśmiechnięci.
-Słuchajcie, ja zaraz wracam. Muszę wjechać na chwilę do mechanika-spojrzał na mamę-no wiesz, po ten olej do samochodu.
-A no tak, racja-dodała mama- Jedź, a ja zrobię kolację -pocałowali się, a tata chwycił kurtkę i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
-Co będzie na kolacje?-zapytałam, a mama zaczęła wyciągać coś z lodówki.
-Zapiekanka-odpowiedziała z uśmiechem.
-Mniam-oblizałam usta.
-Cher-zaśmiała się-ale to dopiero na kolację.
-To idę do siebie. Jakby co to wołaj-uśmiechnęłam się i wyszłam z kuchni.
Weszłam po schodach do pokoju. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam przyglądać się moim włosom.
-To jakaś masakra!-powiedziałam do siebie, przyglądając się uważnie włosom przy skórze głowy- mam odrosty!
Szybkim krokiem przeszłam do łazienki. Otworzyłam szafkę.
Moim oczom ukazało się kilka pudełek farb do włosów.
Przyznam, że nie lubię mieć ciągle tego samego koloru, więc często go zmieniam.
Wyciągnęłam pudełka z szafki. Różowa, niebieska, ruda, czarna, fioletowa i czerwona.
Ostatecznie wybrałam czerwoną. Weszłam do pokoju i wyciągnęłam z szafy, jakąś starą koszulkę. Ponownie weszłam do toalety. Ściągnęłam bluzę i założyłam wcześniej wybraną, starą koszulkę. Wyciągnęłam z opakowania rękawiczki, rozrobiłam farbę ze specjalną wodą i zaczęłam ją nakładać od skóry głowy. Następnie rozprowadziłam farbę po całych włosach.
Trwało to trochę , bo moje włosy nie należą do najkrótszych.
Odczekałam 30 minut i zmyłam farbę . Wysuszyłam włosy je i wyprostowałam.
Spojrzałam w lustro. Wyglądałam lepiej niż w rudych. Schowałam suszarkę i prostownicę do szafki, opakowanie, po farbie wyrzuciłam do kosza oraz zmieniłam starą bluzkę na bluzę, którą miałam wcześniej. Wyszłam z toalety i zeszłam po schodach na dół. Stanęłam w wejściu do kuchni.
-I jak ci się podobam?-zapytałam, a mama podskoczyła przestraszona.
-Jejku Cher-odwróciła się -znowu?
-Tak!-zachichotałam.
-Dlaczego? Masz takie piękne, naturalne, blond włosy-podeszła, dotykając je.
-Mamo, proszę cię! Nie lubię ich-dodałam.
-No jak wolisz.-zaśmiała się
-Podoba ci się?-zapytałam z uśmiechem.
-Wiesz..-zażartowała.
-Mamo!-zaśmiałam się
-Wyglądasz pięknie-odparła przyglądając mi się.
-Dziękuję.-odpowiedziałam- liczyłam na taką odpowiedź.
-Zmieniając temat-dodała, wracając do tego, co robiła-Odrobiłaś lekcję?
-Yyy.. no ten, tego.. jasne!-skłamałam.
-Idź-dodała –bo nie zjesz kolacji.
-Musisz mnie bardziej przekonać-zaśmiałam się.
-Cher-spoważniała-idź.
-No dobra- wzięłam torbę z korytarza i poszłam do siebie.
Usiadłam na łóżku i wyciągnęłam książki. Zrobiłam zadania z chemii i historii. Podczas odrabiania zadań z biologii, mój telefon zawibrował. Sięgnęłam po niego i go odblokowałam. Wiadomość.
Od: Justin
Już po?
Do: Justin
Tak. Miałeś rację, powinnam z nimi porozmawiać od razu.
Już wszystko jest w porządku. Dziękuję Ci.
Od: Justin
To super. Fajnie, że pomogłem.
Do: Justin
Sorry Just, ale muszę się uczyć.
Od: Justin
Dobrze już nie przeszkadzam. Jakby coś się działo, pisz.
Odłożyłam telefon i dokończyłam biologię. Nie mam pojęcia, kiedy zasnęłam, ale obudziło mnie pukanie do drzwi.
-Wstawaj kochanie-weszła do pokoju mama- musisz się jeszcze wyszykować do szkoły.
-Co? Już rano?-wstałam przestraszona.
-Tak-zaśmiała się- jak się już ogarniesz, zejdź na dół.
-No dobrze-powiedziałam wstając z łóżka, a mama wyszła z pokoju.
Znowu mi się to zdarzyło. Powinnam się wcześniej kłaść i nie robić wszystkiego na ostatnią chwilę. Sięgnęłam do szafy po jeansy, białą bluzkę z Nirvaną i skórzaną kurtkę. Ubrałam się, po czym podeszłam do lustra, nałożyłam podkład, zrobiłam kreski i pomalowałam rzęsy tuszem. Przeczesałam szczotką, moje czerwone włosy. Chwyciłam do ręki torbę i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, a rodzice już siedzieli przy stole.
-Cześć-powiedziałam uśmiechnięta, siadając.
-Cześć kochanie-dodał tata.
-Proszę, zjedz śniadanie, bo kolacji nie zdążyłaś -zaśmiała się mama, podając mi kanapki i herbatę.
-Dziękuję-odpowiedziałam.
-Cher, razem z mamą, mamy coś dla ciebie -powiedział i wstał od stołu. Spojrzałam na mamę, a tata poszedł do salonu. Po chwili przyszedł z dość dużym pudełkiem - Proszę skarbie-podał mi je. Spojrzałam na rodziców ze zdziwieniem.
-A z jakiej to okazji?-zapytałam z radością.
-Po prostu otwórz-dodała mama.
_____________________
Miałam dodać rozdział wczoraj, ale nie zdążyłam go dokończyć.
I chciałabym wam podziękować, za 2 tysiące wejść <3
Świetny ;d Czekam na nn ;)
OdpowiedzUsuńHuhuh, ciekawe co dostała od rodziców *_*
OdpowiedzUsuńCzekam na nn < 3
naprawdę dobre opowiadanie :* czekam na następne :)
OdpowiedzUsuńczekamy na nn :)
OdpowiedzUsuńCzekam na nn * . *
OdpowiedzUsuń