-Puść mnie-warknęłam
przez zęby.
-Już to robię, mhm- uśmiechnęła się sztucznie.
Podniosłam rękę do góry chcąc się uwolnić , a dziewczyna prawie natychmiast przeniosła ścisk z przedramienia na nadgarstek.
-Posłuchaj mnie uważnie- spojrzała mi w oczy -Lepiej będzie, jak się odczepisz od Justina-syknęła.
-Dlaczego? Bo on mnie lubi, a o tobie nie ma najmniejszego pojęcia?-zrobiłam duże oczy i minę smutnego pieska
-Jeszcze się przekonamy, suko-ścisnęła mocniej mój nadgarstek.
-Co się tutaj dzieje ?-powiedział Just, wychodząc z pomieszczenia -Puść ją- zwrócił się do Lizy.
Posłuchała go i zabrała swoją rękę z mojej. Spojrzała na Justina, po czym prychnęła i sobie poszła.
-Dziwka-powiedziałam do siebie.
-Kto to był?-zapytał z odrazą Just.
-Dziewczyna z treningu-oznajmiłam.
-Nic ci nie zrobiła?-zbliżył się.
-Nie-odparłam obojętnie.
-To co? Jedziemy?-objął mnie swoim ramieniem.
-Jasne-spojrzałam na chłopaka i od razu zmienił mi się humor.
Weszłam do samochodu i zapięłam pasy.
Po dłuższej chwili jazdy zorientowałam się, że nie jedziemy w kierunku mojego domu.
-Just? Ale mój dom, jest po drugiej stronie miasta-oznajmiłam.
-Wiem. Jedziemy do mnie-odpowiedział z uśmieszkiem.
-Dlaczego?-spojrzałam na bruneta.
-Zjemy coś, a wtedy cię odwiozę-odparł.
-Ale mogliśmy coś zjeść po drodze-kontynuowałam.
-Siedź i nie marudź-zaśmiał się.
Wyciągnęłam telefon i napisałam sms do mamy.
Do: Mama
Jadę z kolegą coś zjeść. Jestem wyczerpana po treningu. Wrócę trochę później :*
Od: Mama
Dobrze, tylko nie wróć zbyt późno :)
-Już to robię, mhm- uśmiechnęła się sztucznie.
Podniosłam rękę do góry chcąc się uwolnić , a dziewczyna prawie natychmiast przeniosła ścisk z przedramienia na nadgarstek.
-Posłuchaj mnie uważnie- spojrzała mi w oczy -Lepiej będzie, jak się odczepisz od Justina-syknęła.
-Dlaczego? Bo on mnie lubi, a o tobie nie ma najmniejszego pojęcia?-zrobiłam duże oczy i minę smutnego pieska
-Jeszcze się przekonamy, suko-ścisnęła mocniej mój nadgarstek.
-Co się tutaj dzieje ?-powiedział Just, wychodząc z pomieszczenia -Puść ją- zwrócił się do Lizy.
Posłuchała go i zabrała swoją rękę z mojej. Spojrzała na Justina, po czym prychnęła i sobie poszła.
-Dziwka-powiedziałam do siebie.
-Kto to był?-zapytał z odrazą Just.
-Dziewczyna z treningu-oznajmiłam.
-Nic ci nie zrobiła?-zbliżył się.
-Nie-odparłam obojętnie.
-To co? Jedziemy?-objął mnie swoim ramieniem.
-Jasne-spojrzałam na chłopaka i od razu zmienił mi się humor.
Weszłam do samochodu i zapięłam pasy.
Po dłuższej chwili jazdy zorientowałam się, że nie jedziemy w kierunku mojego domu.
-Just? Ale mój dom, jest po drugiej stronie miasta-oznajmiłam.
-Wiem. Jedziemy do mnie-odpowiedział z uśmieszkiem.
-Dlaczego?-spojrzałam na bruneta.
-Zjemy coś, a wtedy cię odwiozę-odparł.
-Ale mogliśmy coś zjeść po drodze-kontynuowałam.
-Siedź i nie marudź-zaśmiał się.
Wyciągnęłam telefon i napisałam sms do mamy.
Do: Mama
Jadę z kolegą coś zjeść. Jestem wyczerpana po treningu. Wrócę trochę później :*
Od: Mama
Dobrze, tylko nie wróć zbyt późno :)
Po kilku minutach byliśmy na miejscu.
Chłopak zaparkował samochód na podjeździe.
Wysiadłam z jego mercedesa i stanęłam przed domem.
-Czyli to tutaj mieszkasz-odparłam przyglądając się budynkowi.
-Tak. Mój mały pałacyk -zaśmiał się-Chodź.
Ruszyłam za nim do drzwi. Od kluczył je i weszliśmy do środka.
Chłopak niespodziewanie stanął, a ja uderzyłam o jego plecy.
-Co wy tu robicie?-zapytał do kogoś.
Wychyliłam się zza jego pleców i zauważyłam, nikogo innego, jak paczkę jego przyjaciół. Westchnęłam.
-Wpadliśmy na chwilę po -przerwał kiedy mnie zobaczył- Co ona tutaj robi?
-Nie twój interes-syknął chłopak.
-Ona jest wszędzie!-warknął Andy.
-Przeszkadza ci to?-powiedziałam wyższym tonem.
-Kim ona jest, że wszędzie za tobą łazi?-nie zwrócił na mnie najmniejszej uwagi.
-Stary! To ty jesteś u mnie w domu-dodał nacisk na ‘u mnie’
-No tak, ale..
-Nie-przerwałam- Nie dam już dłużej siebie obrażać! Mogę sobie być gdzie chcę i z kim chcę. – stanęłam między nimi- A to już nie moja wina, że ty się we wszystko wpierdalasz i chuj mnie obchodzi, że Ci to przeszkadza. Spędzamy razem czas, bo tego chcemy! To ty jesteś wszędzie!
Zapadła cisza. Justin i Andy wybuchli śmiechem.
-Co was tak bawi?-dodałam zirytowana.
-Szacun –dodał rozbawiony Andy- Myślałem, że jesteś kolejną suką, która przylepiła się do Justina i łazi za nim, bo ma kasę i zazwyczaj odchodzi po kilku dniach -oznajmił.
-Słucham?-nie mogłam uwierzyć w to co słyszałam.
-Przepraszam, że tak się do ciebie odnosiłem, ale tak już jest, kiedy jakieś dziwki się do niego przylepiają i liżą mu dupę tylko dlatego, żeby im coś zafundował. Ty jesteś inna. Dlatego Cię przepraszam-dodał przyjaźnie.
-Spoko-odparłam zdziwiona.
-Cher, idź do mojego pokoju, zaraz przyjdę-uśmiechnął się do mnie Just- drugie drzwi na lewo.
-Okej-odwzajemniłam uśmiech i poszłam po schodach na górę.
Rozejrzałam się po korytarzu. W wewnątrz, budynek był o wiele większy niż na zewnątrz.
Weszłam do pokoju Justina. Był.. duży, dobrze urządzony i co najważniejsze, czysty.
Ściany były koloru szarego, a na nich plakaty przeróżnych sportowców, meble zaś były białe. Podeszłam do komody, na której stało kilka zdjęć. Bez wahania wzięłam jedno do ręki.
Był na nim mały Justin i prawdopodobnie jego rodzice. Zdjęcie było robione nad morzem, bo wszyscy w trójkę w stali w wodzie, która ciągnęła się przez horyzont. Nie dało się uwierzyć, że to mógł być Just. Taki malutki, słodki i z brakami w szczęce. Bardzo się zmienił.
Wyglądem oczywiście. Nie znałam go wcześniej, więc nie wiem jaki był. Odłożyłam ramkę z powrotem na miejsce. Ktoś wszedł do pokoju.
-Jak się czujesz, grzebiąc mi w rzeczach?-zakpił Justin.
-A-ale ja wcale nie grzebałam- wydukałam.
-Serio? To co robiłaś? - oparł się o ścianę, krzyżując ręce na piersi.
-Yy.. no sprawdzałam, czy nie masz kurzu-odparłam szybko, po czym poczułam jak się czerwienie.
-Jasne-przygryzł wargę.
-Przysięgam, nie grzebałam ci w rzeczach! Nie jestem aż taka wścibska-wywróciłam oczami.
-Fajnie-zachichotał, po czym usiadł na łóżko. Poklepał miejsce obok siebie, co oznaczało, żebym usiadła obok niego. I tak zrobiłam.
-Mieszkasz sam?
-Nie, z bratem-uśmiechnął się.
-Serio? Jest tu?-odwzajemniłam uśmiech.
-Nie-zaśmiał się.
-Oh-zawstydziłam się.
-Aktualnie wyjechał. Jeździ po świecie i handluje - odpowiedział.
-To spoko-dodałam.
-Jak wróci, kto wie. Może cię mu przedstawię-szturchnął mnie w ramię.
-Byłoby fajnie-uśmiech nie znikał z mojej twarzy- A twoi rodzice? Nie mieszkają tu? -zapytałam po chwili.
-Nie-odparł, a jego humor się zmienił.
-Dlaczego?
-Bo nie-znów odparł tym samym tonem.
Chłopak nie odzywał się przez dłuższą chwilę. Wzrok skupił na podłodze.
-Jak nie chcesz mówić, to nie musisz-odparłam zdziwiona jego zachowaniem.
-Nie mam rodziców-dodał szybko.
Mój żołądek wywrócił się o 180’,a przed oczami zrobiło mi się ciemno. Poczułam się strasznie.
-J-ja przepraszam. Nie wiedziałam-odpowiedziałam czując, jak poczucie winny mnie zżera.
-Nie wiedziałaś-dodał przenosząc wzrok na mnie.
-Naprawdę. Czuję się strasznie – spojrzałam na swoje ręce.
-Jest okej-mogłabym przysiąc, że się uśmiechnął.
Nie odzywałam się już ani słowem.
-Zginęli w wypadku, kiedy miałem dwanaście lat- powiedział chłopak, po chwili wspólnego milczenia
-Przykro mi-chwyciłam go za kolano.
-Od tamtej pory zamieszkałem z bratem. Każdy z nas zaczął martwić się o siebie. Nie było łatwo. Do teraz nie jest.
-Na pewno będzie lepiej.
-Nie! Nie będzie!-wstał gwałtownie- zawsze sobie wmawiałem, że kiedyś w końcu musi być dobrze, ale nie było! I nie będzie.
-Justin, usiądź-poprosiłam.
-Cher, ale..
-Usiądź!-powiedziałam wyższym tonem. Zrobił to.
-Cher, daj spokój - westchnął.
-Posłuchaj mnie przez chwilę- spojrzałam na jego pochmurną twarz- wiem, że przeszłość nie raz kopnęła cię w dupę, ale nie możesz być wiecznie pesymistycznie nastawiony do życia. Pamiętaj, masz przyjaciół, którzy na pewno ci pomogą. Nie warto zaprzątać sobie głowy tym co się stało. Wiem, że wspomnienia wracają, ale musisz być silny. I wierzyć, że będzie lepiej.-potarłam jego ramię.
Justin westchnął.
-Cher- spojrzał na mnie błagalnie- jeżeli chcesz mnie pocałować, to po prostu to zrób.
-Ale.. kto powiedział, że chcę Cię pocałować?- zdziwiłam się jego reakcją.
Zapadła niezręczna cisza. Chłopak patrzył na mnie z uśmiechem.
Zanim zdążyłam się zorientować co się dzieje, złączył nasze wargi.
Brunet złapał mnie za biodra i posadził sobie na kolanach. Położyłam rękę na jego ramieniu.
Z sekundy na sekundę nasz pocałunek stawał się bardziej namiętny.
Chwycił zębami za moją dolną wargę, ciągnąc ją lekko, a nasze języki się spotkały.
Wstałam, nie odrywając ust od jego i usiadłam na nim okrakiem.
Popchnęłam go lekko, a on bezwładnie opadł na łóżko.
Uśmiechnął się do mnie, przygryzając wargę. Odpowiedziałam mu tym samym.
-Chcesz tego?-zapytał z uśmieszkiem.
Pocałowałam go.
-Taka odpowiedź wystarczy?-zachichotałam.
Chłopak usiadł, obejmując mnie w talii. Patrzył chwilę w moje oczy.
Ponownie złączyliśmy nasze usta. Chwycił mnie za pośladki, wsuwając ręce pod majtki.
Jęknęłam kiedy je ścisnął. Poczułam, jak się uśmiecha. Przeniósł ręce na biodra, chwytając moją bluzkę z Nirvaną. Zaczął podciągać ją wyżej, aż mnie jej pozbawił.
Jego oczom ukazał się mój czerwony, koronkowy stanik. Spojrzał na mój biust, oblizując usta.
Zaśmiał się. Tym razem to ja chwyciłam jego bluzkę, a moment później leżała w jednym z kątów pokoju. Opadliśmy razem na łóżko. Po chwili patrzenia sobie w oczy, chłopak przewrócił mnie na plecy, a sam był nade mną. Jego ciepłe wargi, dotknęły moich. Odpiął guzik moich jeansów, rozpiął rozporek i ściągnął je ze mnie. Leżałam przed nim w samej bieliźnie. Następnie zrobił to samo ze swoimi spodniami. Pochylony nade mną zaczął całować moją szyję, lekko ją ssąc i przygryzając . Zjeżdżał swoimi ustami coraz niżej. Zostawiał mokre ślady po swoich pocałunkach na mojej klatce piersiowej. Uważnie przyglądałam się jego ruchom. Chwycił mnie za ramiona i posadził. Uśmiechając się, przeniósł ręce na moje plecy, szybko odpinając stanik i rzucając go w kąt razem z innymi częściami garderoby. Poczułam jak moje policzki się czerwienią.
- Jesteś piękna, beauty-przygryzł wargę.
Wzięłam jego dłonie i położyłam na moich piersiach. Zaskoczony tym gestem ścisnął je, co wywołało u mnie ciche jęknięcie. Popchnął mnie lekko na łóżko. Położył się obok mnie, obejmując w talii. Przeturlałam się u usiadłam na nim okrakiem, a jego ręce natychmiast powędrowały na moje pośladki. Schyliłam się i zaczęłam całować jego szyję. Ssąc ją, chłopak jęknął i ścisnął moje pośladki. Chwycił za końce majtek. Zaczął je lekko zsuwać. Niespodziewanie, ktoś zapukał do drzwi.
-Just? Jesteś tam?-zapytał Andy- Zejdź na chwilę.
-Okej!-odkrzyknął.
Zeszłam z niego, a on wstał, po czym założył jeansy i bluzkę.
-Zaczekaj na mnie-uśmiechnął się.
-Dobrze-odwzajemniłam uśmiech, przykrywając się kołdrą.
Otworzył drzwi. Już miał wychodzić, ale odwrócił się w moim kierunku.
-Masz zajebiste cycki kochanie-puścił mi oczko i wyszedł.
Siedziałam w jego łóżku, rozmyślając nad tym co się przed chwilą wydarzyło. Ja i Just.. i to między nami.. jeszcze chwila i by do czegoś doszło. Nie, żebym uważała, że nie jest atrakcyjny, pociągający i seksowny, ale traktuję go jako dobrego przyjaciela. Nikogo więcej. Nie mogłam dalej tego ciągnąć.
Wstałam i sięgnęłam po telefon. Odblokowałam go. 19:43. Justin wyszedł chwilę temu. Otworzyłam jedną z szuflad i wyciągnęłam białą bluzkę Justina. Bez wahania przeciągnęłam ją przez głowę. Sięgała mi przed kolana, jak dosyć długa sukienka. Mój telefon zawibrował. Odblokowałam go, a moim oczom ukazała się wiadomość. Wiadomość od Kim.
Od: Kim
I jak było na pierwszym treningu? xx
Bez chwili zawahania, odpisałam.
Do: Kim
Świetnie. Poznałam kilka fajnych dziewczyn. Ale też jedną chujową. Aktualnie jestem u Justina. Zadzwonię jak wrócę xx
Od: Kim
To nie przeszkadzam :) Będę czekać na telefon xx
Odłożyłam komórkę. Justin jeszcze nie wrócił. Postanowiłam zejść do niego.
Podeszła do drzwi, chcąc je otworzyć. Nacisnęłam na klamkę i lekko je otworzyłam, gdy nagle zobaczyłam czyjeś buty z pokoju naprzeciwko. Przymknęłam lekko drzwi, ale na tyle, żebym widziała co robi ten ktoś. Po chwili owa osoba wstała. To był Andy. Wyszedł z pomieszczenia z dużą torbą, która położył przed drzwiami i zszedł na dół. Upewniając się, że nikogo nie ma na korytarzu, wyszłam z pokoju i uklęknęłam przy torbie. Jednym ruchem rozpięłam zamek.
Moim oczom ukazało się mnóstwo małych opakowań białego proszków. Chwyciłam jedną z torebeczek i przeczytałam naklejkę, która było do niej przyklejona.
amfetamina 45g. Zamarłam. Poczułam, jak moje serce szybciej bije. Justin i narkotyki? I to cała torba narkotyków? Oparłam się o ścianę, biorąc głęboki wdech. Spojrzałam jeszcze raz na woreczek, który trzymałam w ręce. To nie może być prawdą. A może to nie było jego. Może to Andy’iego. Przypomniałam sobie, jak Andy pytał Justina, kiedy może do nich wpaść, bo mają jakieś sprawy do załatwienia. Modliłam się w duchu, żeby to nie było prawdą. Żeby Just nie był w to zamieszany. Usłyszałam, jak ktoś wchodzi po schodach. Odsunęłam się od ściany i stanęłam w ich kierunku. Just wchodził po schodach ze szklanką wody. Kiedy mnie zobaczył, uśmiechnął się.
-Cher, prosiłem Cię, żebyś została w pokoju-przygryzł wargę z uśmieszkiem.
-Justin-szczęka mi się za trzęsła- możesz mi to wytłumaczyć-podniosłam woreczek wyżej tak, żeby go zobaczył.
-O kurwa-chłopak zrobił duże oczy, upuszczając szklankę.
_______________________________________
PRZEPRASZAM WAS!
Miałam dodawać rozdziały do 3 dni, ale w tym tygodniu miałam dużo sprawdzianów i nie miałam czasu napisać rozdziału :c
Myślę, że kolejne będę pojawiały się do 4 dni. Bo wiecie, teraz końcówka roku szkolnego i trzeba popoprawiać oceny XD
Jak myślicie, czy to narkotyki Justina? Co będzie dalej z Cher i Justem ? :)
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, napiszcie nazwę z tt :)
ja powiem to samo co Just O KURWA ,czekam na nn ;)
OdpowiedzUsuńczekam na nn :) świetny
OdpowiedzUsuńprzeczytasz i skomentujesz ? http://life-can-bieber.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńJa pierdole, ja pierdole. SRAAM. @WktoriaKociszew Nie mogę się doczekać następnego. AWW
OdpowiedzUsuń